Mój mąż jest ode mnie o prawie 20 lat starszy. Dlaczego dopiero teraz zrozumiałam, że jest nudny i zachowuje się jak stary człowiek?

Gdy miałam 27 lat, zaczęłam się spotykać z Arturem, który wówczas miał 45 lat i przechodził przez proces rozwodowy. Nasz romans rozkwitł niespodziewanie prędko, a ja byłam przeszczęśliwa – nigdy nie doświadczyłam takiej troski, delikatności i ciepła od żadnego młodszego mężczyzny. Wkrótce wzięliśmy ślub i urodziłam uroczą córeczkę. Z jego pierwszego związku mamy również dorosłą córkę, która niedawno sprawiła mojemu mężowi radość i urodziła mu wnuczkę.

Od kiedy zaszłam w ciążę, a mój mąż skończył pięćdziesiąt lat, nasze małżeństwo mocno się zmieniło. Jestem na urlopie macierzyńskim, a on nadal pracuje z domu. Spędzam dni gotując, sprzątając i troszcząc się o nasze dziecko, podczas gdy jego główne obowiązki to odpoczynek, posiłki i odbieranie rozmów. Czasami odwiedza swoją wnuczkę i nieustannie mi o niej opowiada: wymówiła pierwsze słowo, rozpoznaje kolory i tak dalej. Wydaje się, że wnuczka jest dla niego prawdziwym skarbem, a córka tylko miłym dodatkiem.

Czuję się sfrustrowana postawą męża. Mało tego, o czym mówiłam wcześniej. On nie ma innych pasji niż oglądanie telewizji, leżenie na sofie i palenie na balkonie. Nawet jego rozmowy brzmią jak z ust kogoś znacznie starszego. Jest na tyle leniwy, że nawet rzadziej się kąpie. Wspomniałam o tym ostatnio, a on obraził się, twierdząc, że powinnam poszukać kogoś młodszego. Na koniec jeszcze rzucił, że skoro nikt mnie nie chciał, powinnam być wdzięczna, że on poślubił mnie.

Aktualnie nie rozmawiamy i nie wiem, jak długo to potrwa. Obawiam się, że nie będzie chciał wrócić do pracy w biurze, a ja nie mogę już tego znosić. Dlaczego wcześniej nie dostrzegłam, że zachowuje się jak stary mężczyzna? Nawet mój ojciec, który jest od niego starszy o 10 lat, jest inny. Boję się rozwodu, ale martwi mnie przyszłość naszej córeczki.

Obecnie zazdroszczę jego byłej żonie, która po rozwodzie mieszka sama w domu, który kiedyś dzielili. Swojej pierwszej córce kupił mieszkanie w mieście, ale nie jest tak hojny dla naszej wspólnej córki. Dostaję od niego pieniądze tylko na podstawowe wydatki domowe, na resztę proszę – a i tak muszę mu tłumaczyć, na co je wydaję. Obawiam się, że sytuacja może się pogorszyć. Nie wiem, co powinnam zrobić. Może powinnam zdecydować się na rozwód teraz, kiedy jestem jeszcze młoda, a nasze dziecko jest na tyle małe, że niewiele rozumie?

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój mąż jest ode mnie o prawie 20 lat starszy. Dlaczego dopiero teraz zrozumiałam, że jest nudny i zachowuje się jak stary człowiek?