Mój mąż jest już innym człowiekiem. Myślałam, że mnie nie kocha, ale to coś znacznie gorszego!

Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o miłości jak z bajki, o tej jednej, niepowtarzalnej, co to się zjawia niespodziewanie i zmienia wszystko. I wiecie co? Myślałam, że ją znalazłam. Z nim, z moim Januszkiem, od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że to to. Ale pewnie już sami wiecie, życie pisze scenariusze, nie obyło się bez problemów.

 

Janusz od początku naszej znajomości miał obsesję na punkcie tego, że musi mi zapewnić lepsze życie. Nie rozumiał, że ja go kocham za to, kim jest, a nie za to, co ma. Ale próbuj to wytłumaczyć facetowi, który ma zakodowane, że bez kasy nie ma szczęścia.

Z biegiem czasu Janusz zaczął się zmieniać. Najpierw dorywcze prace, potem drugi etat, a na końcu tak się zapędził, że ledwo go w domu było widać. Rozumiem, ciężka praca, chęć zapewnienia lepszego życia, ale kiedy to wszystko zaczęło być kosztem naszego związku, nie mogłam dłużej siedzieć cicho. Mieliśmy kredyt, ale z naszych obu pensji spokojnie go spłacaliśmy, nie mieliśmy żadnych długów. Więc po co to wszystko?

Postanowiłam działać. Chciałam, żeby zobaczył, co traci, nie będąc ze mną. Zmieniłam się. Fryzura, ciuchy, siłownia – zrobiłam pełną metamorfozę. Chciałam, żeby zobaczył mnie nowymi oczami, żeby zdał sobie sprawę, że to nie pieniądze są najważniejsze, ale my, nasza miłość, czas, który możemy spędzać razem.

Ale Janusz, zamiast docenić wysiłek, wyjechał z pytaniem, które mnie zatkało:

– Masz kogoś innego?! Przyznaj się! Dla kogo się tak stroisz?

Serio? Przecież robiłam to wszystko dla nas, dla niego! Byłam zła, ale też smutna, bo to pokazało, jak bardzo się od siebie oddaliliśmy.

Długo rozmawialiśmy tamtego wieczoru. Wylałam przed nim wszystkie żale, powiedziałam, jak bardzo mi brakuje naszych wspólnych chwil, jak bardzo tęsknię za nim, a nie za jego portfelem. Ale mam wrażenie, że do niego nic nie dotarło.

 

Przeczytaj także: Kiedy goście już wyszli, teściowa miała do mnie pretensje. Nie pomogliśmy jej, musiała „sama harować w kuchni”

 

A wczoraj przyszedł i powiedział mi, że wyjedzie na trzy miesiące do Danii w delegację, zarobi więcej i przywiezie do domu. Mówię wam szczerze, jak on wyjedzie i mnie zostawi na taki czas samą, złożę papiery o rozwód. Nie może tak być dłużej, może wtedy się opamięta.

Doradźcie mi, jak można mu przemówić do rozsądku? Ja już nie wiem, czego się chwytać. Dobrze nam się układało, nie żyliśmy bogato, ale na wszystko starczało. Pewnie, chcieliśmy raz na jakiś czas pojechać na jakąś zagraniczną wycieczkę, czy pójść do drogiej restauracji, ale odmawialiśmy sobie, bo to nie na nasz budżet. Ale wiele osób przecież tak żyje. Co w tym złego? Naprawdę nie można żyć szczęśliwie i skromnie, tylko trzeba biec za majątkiem?

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój mąż jest już innym człowiekiem. Myślałam, że mnie nie kocha, ale to coś znacznie gorszego!