To był zwyczajny dzień pracy. Nadszedł czas na obiad, a Michał zaproponował, abyśmy zjedli razem. Dowiedziałam się, że niedawno się rozwiódł, być może potrzebował czyjegoś wsparcia, rady lub po prostu chciał porozmawiać, więc zgodziłam się. Poszliśmy do kawiarni. Ale później, po naszej rozmowie, poczułam się nieswojo i źle. Zdecydowałam, że nie chcę już więcej utrzymywać kontaktu z tym człowiekiem.
Osobiście nie znałam jego byłej żony, Alicji, ale widziałam ją kilka razy, gdy przychodziła do niego do pracy. Na pierwszy rzut oka była ona zwykłą, miłą, piękną kobietą, jasnowłosą, średniego wzrostu, ze zgrabną sylwetką. Było w niej coś czarującego. Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy, kiedy ją zobaczyłam, to dlaczego ma takie smutne oczy? Nigdy nie zapomnę tych oczu pozbawionych jakiejkolwiek radości.
Michał wyglądał całkiem nieźle, lekko pulchny, wysoki, trochę łysy. Niemniej jednak, wyglądał na starszego, niż był w rzeczywistości. Zazwyczaj wydawał się niezadowolony, przybity. Nie wiem, dlaczego ich małżeństwo się rozpadło. Zaczęłam zauważać, że kolega często mówił w ten sposób o kobietach:
– Trzeba trzymać żonę w ryzach. Uderz pięścią w stół, krzyknij i to wszystko, a jeśli odpuścisz trochę, od razu myślą, że są głową rodziny.
Powiedział mi:
– Dla mnie, jako zwykłego człowieka, rodzina jest jedyną drogą do szczęścia! Nie jak u Was, u kobiet… Ciągle marudzicie i kręcicie nosem. Ja bym chciał po prostu zwykłą i skromną dziewczynę, przede wszystkim posłuszną! Może wtedy mógłbym poznać radość życia!
Siedziałam i słuchałam go, patrząc na zegarek i myśląc, kiedy to wreszcie się skończy.
Nie podzielałam jego przekonań, a sprzeciwianie się mu czy próby przekonywania nie miały sensu. Po prostu słuchałam, wpuszczałam jednym uchem, wypuszczałam drugim. Dziwnym było to, że nadal śledził życie swojej byłej żony. Czasami pytał krewnych, ale częściej korzystał z mediów społecznościowych. Lubił żartować, że znalazła sobie nowych znajomych mężczyzn, ale nikt nie chce się z nią ożenić.
– Ta kobieta już od dawna nie ma dwudziestu lat, co ona myśli? Chce znaleźć księcia? Niech najpierw spojrzy w lustro!
Po tym, co powiedział, byłam w szoku i całkowicie zmieniłam zdanie o nim. Szczerze mówiąc, wcześniej mi się podobał jako osoba, ale po tych słowach o byłej żonie odrzuciłam swoją sympatię.
Nie rozumiem, dlaczego mówi o niej w taki sposób. I skoro już o tym mówimy, wygląda o wiele lepiej niż Michał.
– Powinna Ci być do końca życia wdzięczna, że chciałeś wtedy z nią być. Tak się poświęciłeś, tyle wycierpiałeś, żeby z tak brzydką żoną u boku żyć przez kilka lat – odpowiedział mu inny wspólny kolega, kiedy Michał po raz kolejny zaczął opowiadać swoje opowieści o swojej złej byłej żonie.
To rozbawiło wszystkich. W pracy nikt nie chciał z nim rozmawiać, a tym bardziej iść na przerwę obiadową. Nikt go nie wspierał, ponieważ życie układa się różnie, i po co obrażać byłego małżonka. Może uspokajał siebie w ten sposób, usprawiedliwiał się, potwierdzał. To nie jest właściwe. Tym samym staje się jeszcze mniejszy i słabszy.
Tydzień temu przypadkiem spotkałam Michała w parku. Szedł z bardzo smutną miną. Okazało się, że w przyszłym tygodniu jego była żona ma ślub. Co więcej, jej przyszły mąż okazał się dobrze sytuowanym przedsiębiorcą, a jakim przystojnym!




