Mój brat wykorzystuje naszą mamę bez skrupułów

W dzisiejszych czasach jest mnóstwo maminsynków, a najgorsi są tacy co mają własne mieszkanie, są sami i udają, że sobie nie radzą.

Mój brat, mężczyzna po czterdziestce, robi z siebie kompletnego nieudacznika. Matka odwiedza go regularnie, raz w miesiącu, kupuje mu artykuły spożywcze, gotuje i sprząta mieszkanie.

Adam mieszka w innym mieście, wyjechał na studia i tam został, nie ma dzieci, ani rodziny. Oczywiście był żonaty, nawet dwa razy, ale jakoś nie wyszło. Może jego żonom nie podobało się to, że mama ciągle go odwiedzała i rządziła nim jak u siebie, a może coś innego im nie pasowało.

W każdym razie, teraz mój brat mieszka sam w dwupokojowym mieszkaniu, które pomogli mu kupić nasi rodzice. Moja mama regularnie dzwoni do brata i pyta, jak się czuje, co jadł i jak spędził noc. Adam również cały czas dzwoni do matki i relacjonuje każdy swój ruch. Jeśli, nie daj Boże nie zadzwoni, to ona przez cały dzień nie może znaleźć sobie miejsca. Istnieje milion powodów, dla których nie dzwoni: zapomniał telefonu, zaspał, jest zajęty w pracy itp.

Nasza mama dosyć często do niego jeździ. Myślę, że odwiedzałaby go częściej, ale jest to pani w podeszłym wieku i trochę trudno jest jej przebywać po pięć godzin w podróży. Kiedy przyjeżdża w odwiedziny do syna, od razu zajmuje się sprzątaniem. Odwiedza go tylko na dwa dni, jeden dzień robi porządki, pranie, gotuje, kupuje mu artykuły spożywcze, a następnego wieczoru wraca do domu.

Wielokrotnie walczyłam o to zarówno z nią, jak i z Adamem, ale to wszystko bezskutecznie. Mnóstwo razy mówiłam mamie, że brat powinien nauczyć się funkcjonować sam, ale ona nie chce mnie słuchać, twierdząc, że chłopak sam sobie nie poradzi. Jest już po sześćdziesiątce, nie jest już dziewczynką, a jej stan zdrowia ciągle się pogarsza. Tyle razy mu to mówiłam, ale nic do niego nie dociera, tak mu po prostu wygodnie.

Kilka tygodni temu zepsuł mu się laptop, więc mama zaproponowała, żebyśmy wszyscy się zrzucili i kupili chłopakowi nowy. Powiedziałam jej wtedy, że Adam nie jest już chłopcem i ma przyzwoitą pensję, więc w razie czego, może sobie kupić sam. Posiadam dwójkę dzieci, więc mam na co wydawać pieniądze.

Pokłóciłyśmy się, nazwała mnie bezduszną siostrą i powiedziała, że jestem kompletną egoistką.

Tak sobie siedzę i myślę, dlaczego mam pomagać dorosłemu człowiekowi, który ma ręce, nogi i zdrową głowę, a to, że siedzi matce na karku, to już jej problem, że mu na to pozwala.

Stałam się dla mojej mamy złym człowiekiem, miała do mnie pretensje, że nie zgodziłem się mu pomóc. Dlaczego, u licha, miałabym to robić? Mam swoją rodzinę i dużo wydatków, a on ma pieniądze tylko dla siebie, ale wciąż czeka na matkę, która go nakarmi i posprząta mu w domu.

Co zrobilibyście w takiej sytuacji?

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój brat wykorzystuje naszą mamę bez skrupułów