Jestem jedynaczką. Kiedy wyszłam za mąż, przeprowadziliśmy się do moich rodziców. Żyliśmy zgodnie, nigdy się nie kłócąc. Każdy zajmował się swoimi sprawami, a obowiązki domowe dzieliliśmy między sobą. Jeśli ja gotowałam obiad, mama zmywała naczynia, a jeśli sprzątałam, to ona zajmowała się dziećmi. Kto był wolny, ten podejmował się odpowiednich czynności. Nigdy nie kłóciliśmy się z mamą z powodu drobiazgów.
Jednak niedawno moi rodzice przeszli na emeryturę, w pełnym tego słowa znaczeniu. Z dnia na dzień przestali cokolwiek robić. Mój ojciec gra cały dzień w szachy na podwórku z kolegami, a moja matka posadziła kwiaty i jest nimi zajęta przez cały dzień. W domu w ogóle nic nie robią, nawet naczyń po sobie nie umyją. Wieczorem wracam zmęczona z pracy, a na kuchni stoi sterta brudnego naczynia, nie ma obiadu, w lodówce jest pusto, a w domu nie jest posprzątane. Przychodzę i nie wiem, od czego zacząć. Mogliby chociaż po sobie zmyć naczynia albo odkurzyć? Przychodzę z pracy, a w domu czeka na mnie druga zmiana: zmywanie, gotowanie, sprzątanie, pranie i prasowanie. Dzieje się tak, pomimo że w domu jest dwoje dorosłych, zdrowych ludzi.
Nie mogę zrozumieć, co się z nimi dzieje, ale to mnie denerwuje. Ja też jestem człowiekiem, ja też się męczę. Gdyby tak zachowywali się teściowie, to można byłoby to tłumaczyć tym, że jestem dla nich obca i nie obchodzi ich to, że jestem zmęczona. Próbowałam rozmawiać z mamą, ale ona twierdzi, że się już w życiu narobiła i teraz zamierza odpoczywać. Na tym kończy się każda nasza rozmowa, gdy próbuję wracać do tematu.
Nie wiem, co mam robić. Może powinniśmy się przeprowadzić i pozwolić im żyć tak jak chcą?




