Mam na imię Iza. Jestem mężatką, mamy z mężem dwójkę dzieci.
Ostatnio w dzień wolny od pracy, postanowiliśmy wybrać się z naszymi pociechami do wesołego miasteczka. Chcieliśmy się dobrze bawić i miło spędzić czas.
Tak się składa, że park rozrywki, znajduje się bardzo blisko domu mojej teściowej.
Gdy ja jeździłam z dziećmi na karuzeli, mój mąż z jakiegoś powodu zadzwonił do swojej matki. Poinformował ją, że jesteśmy w pobliżu jej domu.
Teściowa powiedziała, że bardzo tęskni za wnukami i w 20 minut przybiegła do nas. Oczywiście natychmiast przestałam czerpać przyjemność z wolnego dnia i bardzo chciałam wrócić do domu.
Po godzinie postanowiliśmy z mężem, że kończymy zabawę w parku.
Moja teściowa jest bardzo dużą kobietą, podobnie jak mój mąż. Mój samochód jest mały i do tego mamy dwa foteliki na tylnym siedzeniu dla naszych dzieci. Jest w nim mało miejsca, ledwo się mieścimy.
Z parku, do domu matki mojego męża, jest zaledwie 10 minut spacerem. Teściowa szybko przyleciała i nie narzekała, że jest daleko, a potem nagle oznajmiła:
– Jestem bardzo zmęczona! Więc zabierz mnie do domu! Gdzie jest zaparkowany Twój samochód Adam? – zapytała.
Oczywiście wiedziała, że jej syn ma samochód, ale nie miała pojęcia, że ja mam drugi. Nie powiedzieliśmy jej o tym z mężem i wtedy został zmuszony do powiedzenia jej prawdy.
– Mamo, przyjechaliśmy samochodem Izy.
– Jak to, Iza ma samochód?
– Cóż, nadarzyła się okazja, więc kupiliśmy, aby miała swój, musi czymś jeździć do pracy. Wiele rodzin ma dwa samochody.
– Jasne, wiele rodzin ma dwa samochody, ale myślałam, że teraz kupisz mnie samochód, a nie żonie! W końcu kiedyś mi to obiecałeś!
– Mamo, daj spokój! Nawet nie masz jeszcze prawa jazdy!
Teściowa bardzo się obraziła i wsiadła na przednie siedzenie. Teraz w samochodzie nie było miejsca dla mojego męża.
Wsiadłam na miejsce kierowcy, a ona powiedziała:
– Co Ty robisz za kierownicą?! Niech Adam przejmie stery! Wsiadaj na tylne siedzenie! Ja z Tobą nie pojadę!
Byłam oburzona zachowaniem matki mojego męża. Zawsze nami rządzi i mówi, co mamy robić. Ciągle do nas dzwoni i nas poucza.
Tym razem postanowiłam nie ustępować:
– Przykro mi, ale to nie zadziała!
– Dlaczego nie?
– Bo Adam nigdy nie jeździł automatem, może spowodować kolizję, a ja nie zamierzam płacić kary. Najmniejszy mandat wynosi teraz 500 złotych.
– Więc co? Kupiłeś swojej żonie samochód i nie nauczyłeś się nim jeździć?- powiedziała moja teściowa.
Dzieci były już głodne i zaczęły płakać, a ona nie chciała wysiąść z samochodu.
– Dobrze, to daj nam 500 złotych. Jeśli zatrzymają nas policjanci, zapłacę mandat tymi pieniędzmi, a jeśli nas nie zatrzymają, to oddam Ci pieniądze. Przesiadam się i jedziemy, czy zgadzasz się z tym?
– Czyś ty zwariowała?! Taniej wyjdzie mnie taksówka!
– Więc w czym problem? Idź po taksówkę.
– Ale ten samochód kupił mój syn, a ja będę szła pieszo, czy płaciła za taksówkę? Adam, co to ma znaczyć? Jestem Twoją matką! To znaczy, że mam coś wspólnego ze wszystkim, co kupujesz! To także mój samochód, w pewnym sensie!
– Mylisz się! To tylko mój samochód! Jeśli coś Ci się nie podoba, to wysiadaj!
– Mamo, pozwól, że Iza zabierze Cię najpierw do domu, a później wróci po mnie w drodze powrotnej.
– Nie, boję się jechać z Twoją żoną. Nie wiem, może kupiła prawo jazdy i w ogóle nie umie jeździć. Więc lepiej będzie, jeśli Iza zostanie tutaj, a Ty odwieziesz mnie do domu, a potem przyjedziesz po nią!
Moja teściowa nie chciała się uspokoić.
– Wynoś się z mojego samochodu w tej chwili! Możesz spokojnie iść pieszo! Adam pomóż matce wyjść z samochodu! Nigdzie jej nie zawiozę!
– Nie wysiadam! To samochód mojego syna! – Powiedziała teściowa.
– Jak sobie życzysz! Adam, zamknij drzwi! – Wkurzyłam się totalnie.
Ruszyłąm z piskiem opon i w ogóle mnie to nie interesowało, czy jego matka się boi ze mną jechać, czy nie.
Jak już sie zatrzymałam pod jej domem, wysiadła, zbeształa mnie głośno i z hukiem zatrzasnęła drzwi samochodu.
Wróciłam do parku, odebrałam męża i pojechaliśmy do domu. W ten sposób, moja teściowa zepsuła nam tak wspaniały dzień, który chcieliśmy spędzić tylko z dziećmi.




