Mąż zostawia w kuchni obrzydliwy bałagan. Mam dość sprzątania, jak po małym dziecku!

Dawniej mój mąż i ja prowadziliśmy życie pełne aktywności i przygód. Po blisko czterdziestu latach małżeństwa, czuję, że te dni nieco się rozmyły. Zastąpiliśmy je rutyną i wzajemnymi nawykami, które stały się bardziej irytujące niż miłe. I tak, jak kiedyś bałaganiarstwo mojego męża, uważałam za drobną wadę, tak teraz mam ochotę wyrzucić go za to z naszego domu.

Niedawno nasza córka i jej rodzina przeprowadzili się do naszego miasta. Jak się pewnie domyślacie, nie mogłam opanować szczęścia. Nie dość, że miałam ukochaną córkę prawie na wyciągnięcie ręki, to jeszcze mogłam częściej widywać wnuki i pomagać w opiece przy nich. Zresztą, chciałam ich widywać wszystkich jak najczęściej, mojego zięcia także! Umówiliśmy się nawet, że dwa razy w tygodniu będziemy odbierać wnuki z przedszkola, a córka z mężem po pracy będą do nas przyjeżdżali od razu na ciepły, świeży obiad.

Byłam tak szczęśliwa, ale mój mąż… No właśnie, mój mąż… Zawsze był niechlujny, ale teraz wydaje mi się, że jest z każdym rokiem coraz gorzej. Jego bałagan w kuchni przestał być dla mnie zwykłą niedogodnością. Stał się katorgą, przez którą wstyd mi witać córkę i jej rodzinę w naszym domu.

Zresztą, sami pomyślcie. Obiera owoce na śniadanie i zostawia skórki na stole. Później zlatują się muszki i chodzą po wszystkim. Nakłada sobie obiad i zostawia po sobie brudne talerze. A, że zawsze miał nieposkromiony apetyt, to po godzinie w kuchni potrafi stać już cały stos brudnych naczyń i sztućców. Ostatnio wylało mu się mleko z lodówki. Myślicie, że to posprzątał? Oczywiście, że nie!

Raz, kiedy zięć wpadł niespodziewanie, stan naszej kuchni był… nie do opisania. Blat był pełen okruchów, a zlew zastawiony naczyniami. Boję się, że zaczną nas unikać, że nie będą chcieli spędzać z nami czasu w naszym domu, bo pomyślą, że jesteśmy bałaganiarzami.

Próbowałam rozmawiać z mężem, ale mam wrażenie, że mówię do ściany. Na moje prośby, błagania, a nawet ostrzeżenia on reaguje tylko śmiechem, że nie mam większych problemów. Czuję się już bezradna, jakbym walczyła z wiatrakami. Dlaczego nie potrafi zrozumieć, jak ważne jest to dla mnie?

Wciąż go kocham, ale ta sytuacja to źródło nieustających konfliktów. Nie chcę, by nasze małżeństwo podupadło z powodu braku porządku w kuchni, ale jednocześnie nie mogę pozwolić, by nasza rodzina powoli się od nas izolowała. I to nie tak, że miałabym o to pretensje. Gdybym jeszcze raz była matką tak małych dzieci, to też nie chciałabym, by jadały w takich warunkach.

To jest katastrofa. Mieszkamy w cywilizowanych warunkach, a mamy w domu muszki, muchy, boję się, że niedługo dojdą do tego myszy… Nie stać mnie na codzienną gospodynię, która będzie po moim mężu sprzątała, a sama też nie mam już takiego zdrowia, by chodzić i robić przy nim wszystko, jak przy małym dziecku.

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Mąż zostawia w kuchni obrzydliwy bałagan. Mam dość sprzątania, jak po małym dziecku!