Mam na imię Marta i jestem żoną od szesnastu lat. Z Michałem wciąż doskonale się rozumiemy i rzadko się kłócimy. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci: córkę i syna. Nasza dziewczynka ma dwanaście lat, a syn zaledwie pięć. Mieszkamy w trzypokojowym mieszkaniu, które odziedziczyłam po babci. Nadszedł dzień moich urodzin, bardzo się cieszyłam, bo lubię święta w każdej postaci. Postanowiliśmy uczcić ten dzień na łonie natury. Przygotowaliśmy wszystko na piknik i pojechaliśmy nad rzekę. Kiedy dotarliśmy na miejsce, mój mąż wyjął ogromną torbę z samochodu i wręczył mi ją.
Byłam bardzo zaintrygowana i natychmiast ją otworzyłam. W środku jednak zobaczyłam zestaw ręczników. Oczywiście, nie pokazałam swojego rozczarowania, ale smuciło mnie to. Przytuliłam go i podziękowałam. Mężczyźni często nie potrafią wybrać odpowiedniego prezentu, na pewno nie chciał mnie urazić – tak sobie to tłumaczyłam. Miło spędziliśmy czas i wróciliśmy do domu. A miesiąc później były urodziny mojej teściowej.
Chciała je skromnie świętować w gronie rodzinnym. Zostawiłam wybór prezentu mężowi, sama w tym roku nie miałam pomysłów. Wieczorem, kiedy stół był nakryty, a my czekaliśmy na pyszny tort, mąż wstał i natychmiast wręczył prezent swojej matce. To była jakaś koperta. Teściowa ją otworzyła, a w środku okazał się być voucher na wakacje dla dwóch osób.
Później dowiedziałam się od męża, że kosztowało go to pięć tysięcy złotych. Naprawdę się zasmuciłam i nawet poczułam do niego urazę. To wydawało mi się ekstremalnie niesprawiedliwe. Później postanowiłam nie zachowywać się jak małe dziecko, ale przemyśleć to i dać nauczkę własnemu mężowi. Zaproponowałam teściowej, że polecimy razem na wakacje. Jej mąż to kanapowiec, nie lubi wychodzić z domu. Gdyby pojechał, pewnie nawet nie chciałby wychodzić z hotelowego pokoju.
Dlatego teściowa z radością się zgodziła, bo jechać z mężem albo samej byłoby dla niej nudne. Mam młodą, nowoczesną teściową, więc nie martwiłam się ani chwili o nasz wspólny czas. Poleciałyśmy na wakacje, a męża zostawiłyśmy w domu z dziećmi. W ten sposób sama zrobiłam sobie wspaniały prezent, na który zasłużyłam. Zastanawiam się, czy nauczy to go czegoś i za rok dostanę lepszy i bardziej zasłużony upominek.




