Ciotka mojego męża zostawiła mu w spadku mieszkanie w centrum Warszawy. To niewielka kawalerka, ale całkiem zadbana, choć wymaga generalnego remontu. Mamy razem troje dzieci. Najstarsza córka, Weronika, ma właśnie dziewiętnaście lat i studiuje na Uniwersytecie Warszawskim. Nasz syn Michał jest w szóstej klasie, ma dwanaście lat, a najmłodszy, Kacper, chodzi jeszcze do przedszkola, ma pięć lat. Mieszkamy w dużym, trzypokojowym mieszkaniu na Pradze, gdzie każdy z dzieci ma swój kącik.
Ostatnio pokłóciłam się z mężem o to mieszkanie po cioci. Zaproponowałam, żeby przekazać je Weronice w końcu jest już dorosła, studiuje i niebawem może zechcieć ułożyć sobie życie. Mąż uważa jednak, że to niesprawiedliwe wobec chłopców. Jego zdaniem powinniśmy sprzedać mieszkanie, a pieniądze jakieś 500 tysięcy złotych podzielić po równo między trójkę dzieci. Uważam, że to nie ma sensu, bo nawet jeśli rozdzielimy te środki, to każde z nich dostanie tylko część, za którą nie kupi nawet kawalerki w Warszawie, a Weronika najwyżej używany samochód.
Moim zdaniem lepiej byłoby zapewnić mieszkanie chociaż jednemu dziecku czyli Weronice a kiedy chłopcy podrosną, może będziemy mogli pomóc im w zdobyciu własnego lokum. W końcu łatwiej rozwiązać jeden problem, niż trzy naraz. Mąż powtarza jednak, że jeśli dostanie je tylko Weronika, to rodzeństwo się poróżni i pojawią się konflikty, a atmosfera w domu długo będzie napięta.
Ja z kolei myślę, że chłopcy nie rozumieją jeszcze w pełni całej sytuacji są za młodzi, a my jeszcze mamy czas, żeby zabezpieczyć ich przyszłość. Na razie nic nie mówiłam Weronice, bo wspólnie z mężem postanowiliśmy na spokojnie przemyśleć sprawę. Tym bardziej, że mieszkanie po cioci jest w stanie surowym, wymaga poważnych nakładów finansowych, aby nadawało się do zamieszkania. Po prostu w tej chwili nie stać nas na remont.
Czasami, spoglądając na całą sprawę, zastanawiam się, czy mam rację upierając się przy swoim, czy może rozsądniej byłoby posłuchać męża. Albo niewykluczone, że ktoś z Was widzi rozwiązanie, którego my oboje jeszcze nie zauważyliśmy.




