Mąż mojej siostry prawie wyrzucił nas z domu. A to był dopiero początek…

Moja siostra od zawsze była moją najlepszą przyjaciółką. Dzieliłyśmy się sekretami, miałyśmy wspólnych znajomych i razem wyjeżdżałyśmy na wakacje. Kiedy przyprowadziła do naszego domu swojego męża Dominika, od razu próbowałam się z nim zaprzyjaźnić. W głowie robiłam plany jak to w weekendy będziemy się razem świetnie bawić we trójkę. Tak się niestety nigdy nie stało. Od kiedy Dominik przekroczył próg naszych drzwi nie przestawał obnosić się ze swoim poczuciem wyższości. Pochodził z profesorskiej rodziny a my, zwykli śmiertelnicy, nie pasowaliśmy do niego.

Dla wygody Pary Młodej przeniosłam się na strych. Jakiś czas temu wyremontowaliśmy tam niewielki pokoik. Oni zajęli całą górę, a mama została na dole. Nie było to dla mnie specjalnie uciążliwe. W zasadzie cały dzień spędzałam w salonie a w pokoju tylko spałam. Szybko okazało się też, że nasz królewicz nie zamierza uczestniczyć w domowych obowiązkach. On jest gościem, a goście nie sprzątają do cudzych kątów. Generalnie traktował nasz dom jak hotel a nas jak służące. Do tego, krytykował wszystko dookoła i wszystko mu przeszkadzało. Siedząc obok niego bałam się nawet głośno oddychać. Nigdy w życiu nie spotkałam bardziej kapryśnej osoby. Nieustannie uciszał nasze rozmowy i śmiechy, bo on potrzebował ciszy i spokoju. Prosił abyśmy nie gotowały „intensywnie pachnących” potraw bo potem śmierdzą mu włosy i ubrania i jeszcze od tego go mdli. Matka starała mu się dogodzić i na przykład przygotowywała kilka potraw naraz bo królewicz był bardzo wybredny w kwestii jedzenia. Nie chciałam się z nim kłócić ale zaczęłam go unikać. Nie miałam najmniejszej ochoty przebywać w jego towarzystwie, widzieć go i słyszeć. Większość dnia spędzałam ze znajomymi poza domem, żeby nie spotkać tego grzechotnika. Moja taktyka i tak nie zadziałała. Jego krytyka tylko się piętrzyła.

Miarka przebrała się, kiedy moja siostra zaszła w ciążę i oboje zażądali zwolnienia małego pokoju dla dziecka. Sugerowali abym przeprowadziła się na dół. Wtedy, razem z mamą postanowiłyśmy się zbuntować się przeciwko jego tyranii. Oczywiście moja siostra stanęła w obronie swojego mężusia w którego nie zwątpiła ani na sekundę. Wydawało mi się, że czas kiedy byłyśmy najlepszymi przyjaciółmi miał miejsce jakieś miliony lat temu. Teraz gotowa była rzucić się na mnie z pazurami stając w obronie Damiana. Niewyobrażalne. Konflikt stał się na tyle duży, że musieli wynająć mieszkanie i wyprowadzić z naszego domu. Moja radość nie miała granic. Wydawało się, że ta rozłąka będzie służyć poprawie naszych rodzinnych relacji. Nic bardziej mylnego. Gdy urodziła się moja siostrzenica właściwie się od nas odcięli, zerwali kontakty. Mamę bardzo to bolało, oddałaby dużo, żeby poznać swoją wnuczkę. Jej dorastanie śledziliśmy na portalach społecznościowych, gdzie mój szwagier pokazywał zdjęcia idealnej rodziny. Mama nie mogła się z tym pogodzić, codziennie o tym mówiła.

Pewnego dnia, stał się cud. Moja siostra poszła po rozum do głowy i przyprowadził do nas swoją córeczkę. Dziewczynka była urocza od razu ją pokochałyśmy. Raz nawet zostawiła ją u nas na godzinę. Odebrał ją Damian z jak zwykle skwaszoną i niezadowoloną miną. Nie zgadniecie co stało się dalej. W pewien weekend moja siostra razem ze swoim dzieckiem zapukała do naszych drzwi. W rękach trzymała spakowane walizki. Okazało się, że jej mąż od dawna miał romans z szefową. Kiedy moja siostra się o tym dowiedziała natychmiast od niego odeszła. Przepraszała nas zalewając się łzami. Oczywiście przyjęłyśmy je z otwartymi ramionami – to nasza rodzina, nasza krew, dokąd miałyby pójść?

Oceń artykuł
TwojaCena
Mąż mojej siostry prawie wyrzucił nas z domu. A to był dopiero początek…