Mam teraz 30 lat i uważam swoje życie za udane. Mam ulubioną pracę, która przynosi mi nie tylko znaczne dochody, ale też dużą satysfakcję. Jestem projektantką mody. Do 30. roku życia zdołałam kupić sobie mieszkanie, a nawet niedawno nowy samochód. Lubię poświęcać dużo czasu na zadbanie o siebie i realizację swoich pragnień. Ale mama ciągle mnie do czegoś pcha, a mianowicie do małżeństwa. Przypomina mi, że nie jestem już młodą dziewczyną, że powinnam poważnie zastanowić się nad przyszłą rodziną.
– Wszystkie Twoje koleżanki już wyszły za mąż, mają mnóstwo dzieci. A Ty ciągle jesteś sama, jak długo tak zamierzasz? Nie zdążysz się obejrzeć, a będzie za późno.
Ale ja po prostu nie potrafię znaleźć mężczyzny moich marzeń. Nie jestem przecież przeciwna małżeństwu, sama chciałam założyć rodzinę, po prostu nie widzę u swojego boku takiej osoby, którą mogłabym nazwać swoim przyszłym mężem. W moim życiu jest pewien Sławek. Sławek to mój przyjaciel jeszcze ze szkoły, od zawsze był we mnie zakochany. Kilka razy proponował mi nawet związek, zapraszał na randki, ale ja delikatnie mu odmawiałam. Właściwie jest bardzo dobrym chłopakiem, jako człowiek jest po prostu wspaniały.
Sławek ma własny biznes, jest zabezpieczony finansowo, jest inteligentny, ale co najważniejsze – jest bardzo troskliwy, uczynny, zawsze traktuje mnie i moją mamę z wielkim szacunkiem. Taki dżentelmen, na każde święto przynosi mi duże bukiety i drogie prezenty. Ale w głębi serca wiem, że to nie jest moja bratnia dusza. Z drugiej strony, już się boję, że tyle lat minęło, a ja nie spotkałam swojego męża. W końcu to nie może trwać tak długo. Mama zmusza mnie do poślubienia Sławka. Mówi, że to najlepsza opcja, a miłość pojawi się później. Ale boję się, że kiedy zostanę żoną Sławka, potem spotkam swoje przeznaczenie… Zdarza się i tak. I nie wiem, co powinnam teraz zrobić?




