Małżeństwo mojej córki rozpadło się, ponieważ matka zięcia, postanowiła układać im życie

Moja córka mieszka ze mną, ponieważ rozwiodła się z mężem. Rozstali się, bo nie mogli dojść do porozumienia. Marta i Deniel, pobrali się dwa lata temu. Początkowo nowożeńcy nie chcieli wystawnej imprezy, ale przyszła teściowa córki, zaczęła sprzeciwiać się ich decyzji.

– Mój jedyny syn się żeni, a my nie będziemy świętować? To nie jest w porządku, Daniel powinien mieć najlepsze wesele. Zaprosimy wszystkich naszych krewnych – powiedziała.

Córka przyszła do mnie narzekając, że jej teściowa dała im pieniądze, ale po obliczeniach, było ich za mało na wymyślne wesele, więc ja też musiałam się dołożyć. Dałam jej ostatnie dziesięć tysięcy, jednak wcześniej powiedziałam:

– To moje ostatnie pieniądze, więc nie będę w stanie dać Ci prezentu ślubnego. Lepiej wydaj je na ważną rzecz, na przykład możesz wziąć kredyt i kupić mieszkanie. Wykorzystaj tą gotówkę na remont. Po ślubie nie będziecie mieli gdzie mieszkać – zasugerowałam.

Marta powiedziała, że nie chcą brać kredytu. Nie wiem jakie mieli plany, ale nie wtrącałam się w ich związek i decyzje, to mnie nie interesuje. Jednak moja swatowa, żyje tylko ich życiem. Zmusiła ich do ślubu, chociaż ani Marta, ani Deniel tego nie chcieli. Po ślubie zaczęli mieszkać w wynajętym mieszkaniu i płacili dużo odstępnego. Zięć był prostym robotnikiem, a moja córka sekretarką, wciąż brakowało im pieniędzy. Starałam się im pomóc, ale to wciąż nie wystarczało.

– Marta, pomyśl o kredycie na własne mieszkanie. Możecie zamieszkać ze mną na jakiś czas, żeby zaoszczędzić na własny wkład – zasugerowałam.

– Mamo, to nas tu zatrzyma na lata, a tego nie chcemy. Może za miesiąc zdecydujemy się przeprowadzić do innego miasta. Lepiej będzie, jak narazie będziemy wynajmować – odpowiedziała córka.

Nie wtrącałam się, to było ich życie i ich wybór.

Minął miesiąc od naszej rozmowy i babcia Daniela zmarła. Mieszkanie, w którym mieszkała, było zapisane na moją swatową.  Zaproponowała, aby nowożeńcy przeprowadzili się do jednopokojowego lokum, ale było w złym stanie i wymagało dużego remontu.

– Cóż, teraz Wy tu będziecie mieszkać, trzeba dokonać w nim wielu napraw – powiedziała teściowa Marty.

Nie zamierzała ona jednak, oddać go dzieciom na własność, ale zmusiła ich do dokonania remontu. Matka zięcia, ciągle wtrącała się w ich małżeństwo i narzucała swoją wolę. W końcu młodzi zaczęli się kłócić, bo córka nie chciała podporządkować się teściowej, a jej mąż, popierał swoją mamę. Mam czyste sumienie, że to nie ja przyczyniłam się do rozpadu tego związku.

Oceń artykuł
TwojaCena
Małżeństwo mojej córki rozpadło się, ponieważ matka zięcia, postanowiła układać im życie