Łysa, wstawaj! tak codziennie rano budził mnie mój mąż, Marek.
W minionym roku postanowiłam zrobić coś, o czym wcześniej nie śniłam. Zauważyłam jakiś czas temu, że skóra mojej głowy jest pełna krostek, swędzi niemal bez przerwy, a włosy wypadają mi w garściach.
Wędrówki po gabinetach dermatologów i trychologów nie przyniosły żadnej ulgi. Pani dermatolog radziła mi, żebym nie łykała suplementów, bo, jak mówiła, to strata czasu i tak nie pomogą. W końcu natknęłam się na artykuł w jednym z polskich magazynów poradnikowych, gdzie zachwalano golenie na zero, jako sposób na pobudzenie cebulek włosowych. Z długo się zastanawiałam, zanim się zdecydowałam. Gdy mój synek, Kuba, powiedział, że będzie się mnie bał, jeśli będę łysa, poczułam niepokój Ale ostatecznie postanowiłam to zrobić.
Poprosiłam więc mojego Marka, by najpierw użył maszynki do strzyżenia, a potem ogolił moją głowę zwykłą maszynką do golenia na mokro. Mąż był w szoku, ale zrobił, co prosiłam, choć do końca nie wierzył, że się na to zdecyduję.
Gdy spojrzałam w lustro, byłam zdumiona, bo okazało się, że mam naprawdę ładny kształt czaszki.
Największym problemem była temperatura wychodząc z domu bez czapki, marzłam niemiłosiernie, a pierwsze odrastające włosy przyklejały się do poduszki, co było bardzo nieprzyjemne.
Od tamtej pory Marek każdego ranka witał mnie z żartobliwym: Łysa, obudź się!, co sprawiało mi ogromną radość, bo rzeczywiście byłam teraz najbardziej łysa w naszej rodzinie. Na początku dzieci Kuba i Hania były w lekkim szoku, ale później synek postanowił, że też chce mieć taki fryz.
Moja mama, pani Jadwiga, wzburzona powiedziała, że mam jej się nie pokazywać, póki nie pojawią się na mojej głowie pierwsze włosy, bo nie może na to patrzeć bez łez. Hania tłumaczyła mi, żebym koniecznie zakładała czapkę idąc na szkolne zebranie, a Marek spokojnie skwitował, że jeśli pójdę bez niej, wszyscy i tak zapomną, po co przyszli, a koleżanki Hani będą zazdrościć jej odważnej i stylowej mamy.
Kiedy ogoliłam głowę, krostki zniknęły same. Córka cały czas się ze mnie śmieje i mówi, że już nie wie, jakie pomysły jeszcze przyjdą mi do głowy. Ostatnio podsłuchałam, jak Hania mówiła do Kuby, że jest przekonana, że niedługo zrobię sobie tatuaż na tej łysinie.
Śmiałam się z nimi razem i pomyślałam, że czasami w życiu trzeba zdobyć się na odwagę nawet jeśli oznacza to coś szalonego jak ogolenie własnej głowy. Ważne, by nie bać się zmian i być sobą, bo dystans do siebie i poczucie humoru pomagają przetrwać nawet najdziwniejsze sytuacje.



