Ludzie już całkowicie postradali rozum w walce o miejsca parkingowe


Ludzie zdaje się są coraz bardziej zdeterminowani w walce o miejsca parkingowe. W moim samochodzie wczoraj przebito wszystkie opony, tylko dlatego, że był nieznany na parkingu. Nie przeszkadzał nikomu, był po prostu obcy.

Pojechałam odwiedzić moją matkę. Przyjechałam w ciągu dnia, kiedy parking był pusty. Tam zostawiłam swój samochód. Wcześniej, kiedy przyjeżdżałam do matki wieczorami i wiedziałam, że na parkingu jest pełno samochodów, więc nawet tam nie wjeżdżałam. Parkowałam wtedy swój samochód pod supermarketem, który był trochę dalej. Ale w dzień powszedni, w godzinach pracy było tam miejsce. Wiedziałam, że do czasu, kiedy mieszkańcy wrócą z pracy, mojego samochodu tam już nie będzie.

Ale nawet na pustym parkingu, mój samochód przeszkadzał jakiejś niezrównoważonej osobie. Spędziłam u matki kilka godzin, wychodzę, a tutaj widzę, że opony mojego samochodu są przebite. Co więcej, były one nie tylko przebite, ale dosłownie pocięte w kilkunastu miejscach. A za wycieraczkami znajdowała się notatka: „Jeśli znowu zobaczę ten samochód tutaj, przetnę nie tylko opony”.
Nie mam słów na takie zachowanie. Tylko emocje… Na ławce pod blokiem siedziały babcie. Podeszłam, zapytałam, czy coś widziały. Te stare prukwy jeszcze na mnie naskoczyły, mówiąc, że jak wszyscy zaczynają przyjeżdżać, to potem nie ma miejsca dla nich. Próbowałam im wytłumaczyć, że przyjechałam tylko na kilka godzin, odwiedzić matkę, ale zbeształy mnie i kazały mi się stąd zabierać. Czarownice!

Zadzwoniłam do męża. Siedziałam i czekałam, aż przywiezie nowe opony. Mieszkańcy już zaczęli wracać do domów. Wszyscy zaczęli na mnie najeżdżać. Tylko jedna dziewczyna zaproponowała pomoc, ale ja, podziękowałam i odmówiłam. Mój mąż wymienił opony i pojechaliśmy.

Oprócz strat finansowych, pozostał gorzki posmak.
Ciekawe, co myślała ta osoba, tnąc opony w moim samochodzie. Gdybym zablokowała komuś drogę, motywy byłyby zrozumiałe, ale aby „okaleczyć” czyjś samochód na pustym parkingu, tylko dlatego, że nie jest to jeden z „naszych”, trzeba być naprawdę psychicznym i udać się na przymusowe leczenie!

Oceń artykuł
TwojaCena
Ludzie już całkowicie postradali rozum w walce o miejsca parkingowe