Na trzecim roku studiów kolega z roku, Tomek, oświadczył się Łucji. Była w siódmym niebie z radości. Przepełniona szczęściem pojechała do rodzinnego miasta, aby podzielić się radosną nowiną z matką.
Kiedy Łucja przyjechała do rodzinnego domu, akurat gościła u nich sąsiadka, Wanda. Stała się dla nich bliska, więc Łucja radośnie podzieliła się nowiną z obiema, prezentując duży pierścionek zaręczynowy. Jednak matka zamarła, słysząc nazwisko wybranka. Zaczęła odradzać córce małżeństwo, twierdząc, że Tomek do niej nie pasuje, bo jest z innego świata.
Jego rodzice są niezwykle bogaci, mieszkają w ogromnej willi i są właścicielami firmy, znanej w całym kraju. Tymczasem one miały znacznie niższy status społeczny.
Matka wychowywała Łucję sama, męża straciła dawno temu w nieszczęśliwym wypadku budowlanym. Ledwo opłaca edukację córki. W ich małym domu od dawna nie było remontu, matka wstydziła się zaprosić więc kogokolwiek do takiego domu.
Czytaj też: Magda czekała na męża, aż wróci z długiej podróży. To, co zobaczyła po otwarciu drzwi zupełnie ją zaskoczyło
To ciotka Wanda stanęła po stronie Łucji. Zaproponowała im plan. – Zaproś rodziców chłopaka na spotkanie do mnie! Powiemy, że to jest wasz dom. Najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a potem wszystko się ułoży – wymyśliła. – Pobiorą się, przywykną do siebie, urodzą się wnuki i wszystko będzie dobrze! – przekonywała. Argumenty były mocne, więc matka i córka zgodziły się, choć czuły pewne niepokojące wątpliwości.
Gdy nadszedł moment spotkania, żałowały, że się zgodziły. Było im niezręcznie. Dom Wandy był duży, odremontowany. Jej mąż od dawna pracuje za granicą, więc wszystko opłacił. Rodzice Tomka zdziwieni szeptali do siebie: „Brawo dla tej wdowy! Wysłała córkę na studia i zbudowała taki dom!”
Tomek i Łucja pobrali się i zamieszkali w mieście. Dopiero gdy ta sztuczka wyszła na jaw, Tomek stwierdził, że Łucja go oszukała, bo chciała wyjść za niego z merkantylnych powodów. Opuścił ją i poszedł do innej kobiety, która pasowała do niego pod względem statusu społecznego.




