Marta właśnie wróciła z pracy do domu. Przez cały dzień myślała o tym, jak wróci do domu, położy się na wygodnej kanapie i w końcu odpocznie, ale jej spokój przerwała córka, przypominając, że musi iść na zebranie rodziców.
– Gabi, jestem bardzo zmęczona i nie dam rady iść. Przepraszam – powiedziała Marta, mając nadzieję, że córka odpuści.
– Mamo, a dlaczego ja muszę chodzić, a ty nie musisz? Idź, jakąś ważną kwestię mają poruszać. Ja w międzyczasie zrobię pierogi, zarówno dla ciebie, jak i dla taty – zaproponowała dziewczynka i odeszła.
Na tę propozycję Marta zmęczonym głosem tylko westchnęła i powiedziała proste: „No dobrze”.
Zazwyczaj na zebraniach siedziała w kącie, spoglądając na zegarek i czekając, aż te matki skończą chwalić, jakie to ich dzieci są wspaniałe, mądrzejsze od wszystkich i że zasłużyły na lepszą klasę. Szczególnie na nerwy działała jej przewodnicząca komitetu rodzicielskiego. Wszystkim wiadome było, że jej syn uczył się nieźle, co stało się dla niej świetnym pretekstem do upominania innych matek za niepowodzenia ich dzieci. I teraz przyszła kolej na Martę. Według przewodniczącej komitetu, klasa „A” to konkurenci naszej klasy, i nasze dzieci muszą pilnie poprawić wyniki, by ich dogonić, a przez kilku uczniów i uczennic, w tym córkę Marty, nie udaje im się to. Ostatnią kroplą była ta, kiedy nazwała Gabrysię głupią.
– Moja córka nie uczy się na same piątki, ale jest całkiem zdolna, dwójek wcale nie ma. Nie radziłabym robić takich oświadczeń, zwłaszcza w sytuacji, gdy wiem, gdzie mieszkasz – powiedziała Marta, zaciskając zęby.
– No, wiem, mieszkamy w tym samym bloku, klatka w klatkę, ale to nic nie zmienia. Twoja córka musi dojrzeć intelektualnie i zdobyć trochę rozumu.
– A może powiesz, jak twój syn zdobywa wiedzę. Jego płacz jest słyszalny przez ścianę. Stoisz nad nim i ciągle drzesz się na niego. Tak dodajesz rozumu twojemu synowi, Lidio?
Na to Lidia złośliwie spojrzała na Martę, jakby zaraz miała ją zaatakować, ale wtedy Marta tylko przeszyła ją spojrzeniem od głowy do stóp i opuściła klasę.
Marta porządnie ją upokorzyła i znalazła nowy powód, by nie chodzić na zebrania rodziców.




