Ledwo uszłam z życiem w trakcie porodu. Moja mama zamiast pojechać do szpitala, wolała dokończyć sprawy służbowe i zrobić sobie piękny makijaż

Moje narodziny były dość komiczne. Moja mama postanowiła zostać matką dopiero w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Wtedy była już odnoszącą sukcesy przedsiębiorczynią. Dla niej małżeństwo z moim tatą było pierwsze, ale tata miał już za sobą jedno małżeństwo i nawet dziecko z pierwszego związku. Mama do ciąży przygotowywała się bardzo odpowiedzialnie, konsultowała się z wieloma lekarzami i przesadnie dbała o zdrową dietę, tryb życia i czytała miliony poradników o macierzyństwie. W dziewiątym miesiącu, gdzieś w połowie marca, poczuła ból w dolnej części brzucha.

Zrozumiała, że zaczęły się skurcze. To była sobota, ale moja mama była wtedy bardzo zajęta. Pomyślała:

– Dziś zupełnie nie jest odpowiedni dzień na rodzenie, muszę najpierw załatwić wszystkie sprawy.

Zamiast więc budzić tatę czy dzwonić po karetkę, zaczęła dzwonić do kolegów z pracy, by omówić służbowe kwestie. Potem postanowiła, że trzeba się ładnie przygotować do porodu. Uważała, że zawsze trzeba wyglądać atrakcyjnie.

Gdy prostowała włosy, skurcze były coraz silniejsze, ale nawet to jej nie zaniepokoiło. Spokojnie dokończyła makijaż, a potem obudziła tatę. Tata zaspany otworzył oczy i zobaczył mamę w pełnym rynsztunku. Radosnym tonem powiedziała:

–  Janek, chyba zaczęłam rodzić!

Tata natychmiast wstał z łóżka. Był w szoku, nie wiedział, co się dzieje.

– Kiedy?

– Pół godziny temu.

Czy Ty zwariowałaś, dopiero teraz o tym mówisz?! Musimy natychmiast jechać do szpitala!

Zabrał mamę, a ja urodziłam się prawie sina po długich skurczach. Podobno od razu przenieśli mnie do inkubatora, a mój los był przez kilka godzin niepewny. Na szczęście dziś nic mi nie jest, jestem zdrową kobietę, a mamę uwielbiam, to naprawdę niesamowita osoba.

Oceń artykuł
TwojaCena
Ledwo uszłam z życiem w trakcie porodu. Moja mama zamiast pojechać do szpitala, wolała dokończyć sprawy służbowe i zrobić sobie piękny makijaż