Kupiłam używane klocki dla wnuczek, a synowa wyrzuciła je na śmietnik. Mnie nakłamała, że się zepsuły

Kupiłam swoim wnuczkom klocki, co miały udawać zamek dla lalek. Wiecie, takie kolorowe, żeby miały czym się bawić jak do nich przychodzę. Używane, ale w super stanie. Ledwo im te klocki dałam, a już zniknęły!

 

Oglądałam Facebooka i na nie natrafiłam, ktoś wystawił na sprzedaż. Zawsze kupowałam dla wnuczek wszystko nowe, a tak myślę sobie, babcia przecież też musi oszczędzać, a te nowe to ceny mają, że ho ho. Dziewczynkom bardzo się spodobały, a ja im mówię, że teraz babcia im więcej zabawek będzie przynosiła, bo taniej odkupi od innych dzieci. I co? Za trzy dni przychodzę, a klocków nie ma.

Pytam synową, co się stało, a ona na to, że się zepsuły. No jak to, pytam, klocki się zepsuły? Ale uwierzcie mi czy nie, znalazłam je w śmietniku. Wnuczka, biedactwo, powiedziała mi prawdę. Serce mi pękło.

Te klocki kupiłam za całe 30 złotych! Prawie jak nowe, ledwo parę rys. A w sklepie? Trzy razy tyle kosztują! Mówię Wam, te czasy to już nie to, co kiedyś. Kiedyś to się szanowało każdy grosz, a teraz? Wyrzucić takie klocki, to jak wyrzucić pieniądze. Nie, ja tak nie potrafię. Każda rzecz ma swoją wartość, szczególnie gdy się na nią ciężko zarobiło.

I co ja teraz mam robić? Z jednej strony chcę, żeby wnuczki miały czym się bawić jak przychodzę do nich, z drugiej, to jak patrzę na te wszystkie drogie zabawki w sklepie, to ręce mi opadają. Człowiek chce dobrze, a tu proszę, nawet używane rzeczy nie mogą mieć drugiego życia. No i jak tu nie narzekać? W moich czasach to była inna rozmowa. Rzeczy służyły latami, przechodziły z ręki do ręki, a teraz? Jedno użycie i na śmietnik.

Synowa pewnie myślała, że jej się uda mnie oszukać. Ale ja nie jestem taka łatwowierna. Wnuczka jedna to się nawet bała mi powiedzieć prawdę, bo bardzo jej się klocki podobały, ale mama zabrała… A ja tak się cieszyłam, że im sprawiłam radość, że posłużą na parę miesięcy. No ale co zrobisz, czasem ludzie mają inne priorytety. Nie rozumieją, że nie wszystko co nowe jest lepsze. A te stare, używane rzeczy, mają swoją historię, swoje życie. To też jest ważne.

 

Przeczytaj także: 30-letni syn co tydzień chce ode mnie pieniędzy. A teraz poprosił mnie o to… Mam takie kłopoty

 

Teraz to już nie wiem, czy mam kupować coś wnuczkom, czy nie. Boję się, że znowu coś takiego się wydarzy. A ja przecież tylko chcę, żeby miały coś fajnego do zabawy. No ale cóż, takie czasy. Ludzie nie cenią tego, co mają, a potem płaczą, że wszystko drogie. Wyjęłam te klocki ze śmietnika, trzymam je teraz u siebie w domu i myślę sobie, że świat poszedł do przodu, a ja zostałam gdzieś daleko w tyle. Naprawdę, z ręką na sercu, chcę dalej dawać dziewczynkom takie zabawki, których nie mają, tylko jak do tego przekonać synową? Jak takiej kobiecie przemówić do rozsądku?

Oceń artykuł
TwojaCena
Kupiłam używane klocki dla wnuczek, a synowa wyrzuciła je na śmietnik. Mnie nakłamała, że się zepsuły