Krewni nie rozumieli, dlaczego ich wnuk nie mógł zostać w moim mieszkaniu.

Mam wielu krewnych, zarówno po stronie matki, jak i ojca. Teraz z wieloma z nich straciłam kontakt, ponieważ moi rodzice zmarli.

Są tacy (dalecy krewni), których po prostu nie znam i nigdy w życiu nie widziałam. Albo widziałam ich, kiedy byłam mała i oczywiście nie pamiętam jak wyglądają. Nie rozmawiamy, nie znam też ich dzieci i wnuków.

To właśnie o takich krewnych będziemy rozmawiać. Niedawno zadzwonił do mnie telefon. Kiedy ludzie dzwonią do mnie z nieznanych numerów, rzadko odbieram telefon.

Jednak Ci dzwonili niemal co godzinę i to z różnych numerów. Myślę sobie, kto jest tak wytrwały? Uparcie nie odpowiadałam aż do wieczora.

Ale wieczorem nie mogłam już tego znieść. Po drugiej stronie słuchawki odezwał się kobiecy głos:

– Martynka, witaj. To ja – ciocia Sara. Pewnie mnie nie pamiętasz. Jestem kuzynką Twojego taty – oczywiście, że nie pamiętam. Ba! Jestem prawie pewna, że nawet jej nie znam.

Przywitałam się z nią i powiedziałam, że jej nie pamiętam. Roześmiała się, zapytała jak się mam, jak mój syn (choć mam córkę), co robię. Odpowiadałam ciotce Sarze utartymi zwrotami, żeby jak najszybciej zakończyć rozmowę, nie miałam ochoty rozmawiać z nieznaną mi osobą.

Ale ciotka Sara zaskoczyła mnie swoją prośbą – chociaż, nawet nie prośbą, a raczej sugestią. Powiedziała: Martynko, mam do Ciebie prośbę. Mój wnuk chodził do szkoły w Twoim mieście. Niech zostanie u Ciebie na jakiś czas, bo ma problem z noclegiem. On musi być tutaj w sierpniu, więc niech zamieszka u Ciebie. Wynagrodzimy Ci to.

Początkowo byłam oszołomiona tym, co usłyszałam. Po chwili pomyślałam: dobrze, niech chłopak zostanie z nami. Ale potem zadałam sobie pytanie, czy w ogóle jest mi to potrzebne? Powiedziałam: Nie, ciociu Saro, nie może zostać ze mną.

I ona odpowiedziała: Dlaczego nie? Masz duże trzypokojowe mieszkanie, jeden pokój i tak jest wolny – zastanawiam się, skąd zna wszystkie szczegóły.

Odpowiedziałam jej: Tak, jeden pokój jest wolny, ale ja nie mieszkam sama, mieszkam z córką. Każda z nas ma swój własny pokój. A wolny pokój jest pokojem dziennym. Dlaczego miałbym umieścić chłopca w salonie?

Ale z jakiegoś powodu ciotka Sara nie mogła się uspokoić: No cóż, Twoja córka na razie może się wprowadzić do salonu, a Daniel (jej wnuk) na razie będzie mieszkał w pokoju Twojej córki.

Powiedziałam jej: Nie, nie może. Dlaczego moja dorosła córka ma przenieść swoje rzeczy do salonu, aby zwolnić swój pokój dla Twojego wnuka? I dlaczego dzwonisz do mnie? Czy nie ma nikogo innego, u kogo mógłby zostać? Przecież w mieście jest wielu naszych krewnych.

Na zakończenie powiedziałam do ciotki Sary: Nikt się nigdzie nie przeprowadzi. Ja nie będę mogła w ten sposób mieszkać. Tobie łatwiej jest wynająć mieszkanie lub pokój dla wnuka, póki możesz. I proszę, nie obrażaj się. Do widzenia.

Byłam zszokowana taką bezczelnością. Można by powiedzieć, że nie znają mnie (co z tego krewni), a pchają mi swojego wnuka. Ale nie to było najciekawsze! Dosłownie godzinę później zadzwonił do mnie inny krewny, którego dobrze znam.

– Martyna, Sara właśnie do mnie zadzwoniła i powiedziała, że jej odmówiłaś. Nie spodziewała się tego po Tobie i nie jest zadowolona z odmowy. Dlaczego żałujesz, by jej wnuk zamieszkał na chwilę z Tobą? Nie zostanie długo, tylko dopóki nie znajdzie innego mieszkania.

Rozemocjonowałam się. Powiedziałam: Ustalcie, gdzie będzie mieszkał jej wnuk. Nie obchodzi mnie to, szczerze mówiąc, niech się obraża. Zaproś go do siebie, jeśli jesteś tak miły. Teraz nie ma problemu z wynajęciem pokoju. A dzwonienie i narzucanie mi swojego wnuka, którego nigdy nie widziałam, to już za dużo. Nie stawiajcie mi żadnych wymagań.

Czy kiedykolwiek Tobie coś takiego się przytrafiło?

Oceń artykuł
TwojaCena
Krewni nie rozumieli, dlaczego ich wnuk nie mógł zostać w moim mieszkaniu.