Krewni mojego męża uznali, że nasz dom jest ich własnością

Kilka lat temu, odziedziczyłam działkę za miastem. Teren był duży, ale dom nie nadawał się do zamieszkania, za to były wszystkie, niezbędne media. Moi bliscy radzili mi, żebym go sprzedała i nie zawracała sobie nim głowy, jednak postanowiliśmy z mężem inaczej. Zarobiliśmy tyle pieniędzy, że po przemyśleniach, zdecydowaliśmy się na budowę nowego domu. Gdy przeszlibyśmy na emeryturę, zostawilibyśmy mieszkanie córce i przenieślibyśmy się na wieś.

Budowa trwała cztery lata. Wydaliśmy tyle pieniędzy, że nawet nie chcę pamiętać. Wszystko robiliśmy własnymi rękami, nikt z naszych krewnych nie chciał nam pomóc, jedynie nasza córka pomagała w każdy, możliwy sposób. Wszyscy inni powtarzali, że skoro sami zaczęliśmy tę budowę, to musimy ją teraz skończyć. Nie rozpaczaliśmy i sami osiągnęliśmy swój cel. Wybudowaliśmy komfortowy dom z sauną. Nie chcieliśmy zakładać ogrodu, szklarnia w zupełności nam wystarczyła.

Jak tylko skończyliśmy wszystkie prace, zaprosiliśmy naszych krewnych na przyjęcie powitalne. Dom bardzo im się spodobał, więc wyrobili sobie zwyczaj odwiedzania nas w każdy weekend. Mało tego, teściowa zachowywała się jak gospodyni. Pewnego dnia przekopała pół trawnika, by posadzić buraki. Żadne moje, ani męża uwagi, nie miały na nią wpływu, robiła co chciała. Próbowaliśmy nawet ukryć sprzęt do pracy, więc pożyczyła go od sąsiadów.

Brat mojego męża, też poczuł się jak u siebie. W każdy letni weekend, urządzał imprezy w naszej altance. Nie mogliśmy z mężem odpocząć w spokoju. Gdyby tylko nie zostawiał takiego bałaganu, ale były góry śmieci, które my musieliśmy sprzątać.

Nasza cierpliwość pewnego dnia się skończyła. Kiedy wróciliśmy z pracy do domu, zobaczyliśmy szwagra i jego znajomych, bawiących się w najlepsze, nawet nie dał nam znać. Zrobił sobie duplikat klucza, więc zachowywał się, jakby był właścicielem tego miejsca. Mój mąż tak się zdenerwował, że wyrzucił go z domu i jeszcze tej samej nocy zmienił zamki.

Od tego czasu minęło parę lat. Z moimi teściami nie mamy żadnego kontaktu. Matka mojego męża ma do nas pretensje, ale ja nie czuję się winna. To oni wtargnęli w nasze życie, nie pytając, czy mamy na to ochotę.

Oceń artykuł
TwojaCena
Krewni mojego męża uznali, że nasz dom jest ich własnością