Kochanka mojego męża
Milena siedzi w samochodzie, wpatrzona w ekran nawigacji. Adres się zgadza, trafiła pod właściwy numer. Zostało tylko zebrać się na odwagę i zrobić to, co postanowiła. Wciąga głęboko powietrze w płuca, wysiada zdecydowanie spod kierownicy. Przechodzi około pięćdziesięciu metrów, stając przed wejściem do niewielkiej kawiarni. Kawiarniany Raj głosi szyld. Raj, doprawdy…, przelatuje jej przez głowę. Czeka ją rozmowa twarzą w twarz z kochanką swojego męża, kobietą, która zawładnęła jej światem domowym. W tej chwili najchętniej uciekłaby i wróciła do auta, zapominając o wszystkim. Ale Milena nie po to tutaj przyjechała.
Pociąga za klamkę i wchodzi do środka. Za chwilę spotka JĄ, osobę, która odebrała jej spokój ducha. Cóż w ogóle wie o tej dziewczynie? Właściwie niewiele. Mąż zdrabnia jej imię mówiąc na nią Koteczek, ale wiadomo, to tylko Jego pieszczotliwy przydomek. Oficjalnie nazywa się Kaja i pracuje tutaj jako kelnerka. Milena wybiera stolik przy oknie, czekając, aż ktoś podejdzie przyjąć zamówienie. O, nadchodzi właśnie ona! Milena rozpoznaje twarz z fotografii, którą widziała przypadkowo. Czas się zatrzymał przez głowę Mileny przewijają się tysiące myśli.
Dzień dobry! wita się kelnerka, a Milena zerkając na jej plakietkę odczytuje imię: Kaja. No oczywiście, niezbyt oryginalne, że mąż nazywa Kaję Koteczkiem. Nieświadoma zamętu w głowie klientki, Kaja kontynuuje:
Czy mogę podać menu? Jak będzie pani gotowa do zamówienia, proszę zawołać.
Milena odwzajemnia najbardziej serdecznym uśmiechem, równocześnie bacznie lustrując rywalkę. Jak to się stało, że spotyka się, oko w oko, z kochanką męża? To długa historia.
Milena od dziesięciu lat jest żoną Artura. A raczej była szczęśliwa, a przynajmniej tak jej się wydawało. Mają dziecko, córkę, ośmioletnią Hanię. Artur nie widzi świata poza Hanią dla niego to mała księżniczka, której kupuje już dwudziestą lalkę. Gdy Milena rzuca mu wymowne spojrzenie, on tylko bezradnie rozkłada ręce. Hania także uwielbia tatę, czasem Milenie wydaje się, że nawet bardziej niż ją. Ale się nie gniewa. Pracując jako psychoterapeutka, doskonale wie, jak ważna jest dla dziewczynki miłość ojca, która stanowi wzorzec na przyszłość.
Zawsze starają się z Arturem rozmawiać o pojawiających się problemach, kłótni prawie nie ma. Są typową, statystyczną polską rodziną. Mieszkanie na kredyt, samochód, działka pod Otwockiem.
Aż tu nagle, jak grom z jasnego nieba: kochanka!
Milena dowiedziała się przypadkiem. Kilka dni temu, gdy Artur był pod prysznicem, zadzwonił jego telefon. Krzyknął:
To pewnie tata! Odbierz, nie mogę wyjść.
Nigdy dotąd nie odbierała jego połączeń, ale skoro poprosił sam, czemu nie. Już niemal sięga po telefon, gdy zauważa, że dzwoni… Koteczek. Widzi też zdjęcie: nieznana młoda dziewczyna przytula jej męża. Milenie kręci się w głowie, nie wie co robić. Odpowiadać, czy nie? Zanim podejmuje decyzję, połączenie zostaje przerwane.
Chce jak najdalej odsunąć od siebie ten nieszczęsny telefon, gdy nagle pojawia się nowe powiadomienie. Rzuca okiem: Arturku, w przyszłym tygodniu mam zmiany 2/2 od poniedziałku. Wpadnij do Kawiarnianego Raju na końcówkę mojej zmiany, chcę Cię poczęstować naszą specjalnością. Kocham, tęsknię. Dalej urocze emotki.
Milena cofa rękę jak poparzona jakby to była żmija, a nie smartfon. Wszystko jasne. Koteczek przytulający jej męża, telefon, wiadomość. To boli. Ciekawe, od kiedy się spotykają? I co to za relacja? Romans czy coś poważniejszego? Nie ma to jednak znaczenia to i tak szok.
Artur wraca z łazienki, pyta czy rozmawiała z jego ojcem. Milena odpowiada, że nie zdążyła. Potem tłumaczy się złym samopoczuciem i wychodzi niby do apteki.
Oczywiście, nie idzie do żadnej apteki. Siada na ławce w parku obok bloku, próbując poukładać myśli. Przewija w pamięci ich wspólne lata i nadal nie widzi momentu, gdy wszystko się posypało. Nie zamierza jednak udawać, że nic się nie stało nie będzie tkwiła na tonącym statku. Ale i nie zamierza robić awantur ani scen. Woli spokojnie omówić problem i podjąć rozsądną decyzję, mimo że brzmi to ciężko do zrealizowania.
Pierwszym impulsem jest skonfrontować Artura zapytać wprost o Koteczka. Ale musiałaby się tłumaczyć, jak odkryła tę wiadomość. To niepożądane
Przypomina sobie, że za tydzień mają z Arturem rocznicę dziesięć lat małżeństwa. Plany były: z Hanią do przytulnej kawiarni, potem w weekend wizyta rodziców. Jak świętować po czymś takim? Z żalu Milena zaczyna płakać. Może powinna spakować rzeczy męża i wyrzucić go za drzwi niech idzie do swojej Koteczki albo gdzie chce. Ale opanowuje się. Przypomina o córce. Jak Hania zniesie ich rozstanie? Przecież jest za mała. Co z kredytem? Co powiedzieć rodzicom? Co z tym, że Milena kocha Artura? To wszystko sprawia, że autentycznie zaczyna ją boleć głowa.
Nagle przypomina sobie nazwę kawiarni, grafik pracy rywalki, jej twarz ze zdjęcia. Może powinna tam pojechać i przyjrzeć się dziewczynie na własne oczy? Może nawet z nią porozmawiać?
Te kilka kolejnych dni ma jak przez mgłę. Nie śpi, nie je, udaje przed rodziną, że wszystko w porządku. Hania ją przytula, Artur patrzy z niepokojem. Odpowiada, że ma trudnego pacjenta w pracy i być może dostanie superwizję. Nikt nie drąży.
W końcu, wyczerpana, stawia siebie pod ścianą: Muszę iść do tej kawiarni i zobaczyć Koteczka. Inaczej się nie uspokoję.
***
Poproszę latte i jakiś deser zamawia Milena, gdy Kaja podchodzi z notesikiem. Co pani poleca?
Nasz miodownik jest ulubionym ciastem klientów odpowiada Kaja.
W takim razie zamawiam miodownika.
Kelnerka przynosi zamówienie, Milena ledwie dotyka filiżanki. Latte przeciętne, miodownik… zwyczajny, nic specjalnego. W kawiarni pustki w końcu jedenasta rano, ciężko o klientelę. Milena wybrała tę porę specjalnie, by móc spokojnie zamienić kilka słów z kelnerką. Rzeczywiście po chwili Kaja podchodzi dyskretnie:
Nie smakuje pani deser? Może podać coś innego?
Nie, nie chodzi o miodownik. Po prostu nie mam apetytu. Myślę o różnych sprawach.
Przepraszam, nie będę już przeszkadzać.
Nie przeszkadza mi pani, Kaju. Zastanawiam się tylko, co dalej ze sobą zrobić. Zjeść deser, a potem złożyć pozew o rozwód? Co by pani wybrała? Milena z satyrycznym uśmiechem przygląda się dziewczynie.
Kaja wyraźnie się wystraszyła, klientka jawi się jej chyba jako nie do końca stabilna.
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji…
A gdyby się pani dowiedziała, że pani mąż panią zdradza?
Kaja milknie, spogląda z niepokojem na Milenę, która nagle postanawia zmienić temat.
Długo pani tu pracuje?
Niecały rok odpowiada niepewnie dziewczyna.
Jest pani studentką?
Tak, pada odpowiedź, choć Kaja z widoczną rezerwą udziela informacji.
Na jakim wydziale, jeśli można zapytać?
W Akademii Sztuk Pięknych, na kierunku artystycznym.
Ciekawe. Ma pani pewnie rozwiniętą wyobraźnię?
Nie jestem pewna, o co pani pyta…
Na przykład, czy potrafiłaby się pani wczuć w rolę zdradzanej żony? Albo kochanki?
Kaja zaniemówiła, wyraźnie spłoszona. Milena uświadamia sobie, że niepotrzebnie tu przyjechała. Zobaczyła Kaję, no i co z tego? Wyładować się na niej? Oblać ją przeciętnym latte? To nic nie zmieni. Milena, zirytowana własnym występkiem, mówi:
Przynieście mi rachunek, proszę.
Gdy Kaja wraca do stolika, Mileny już nie ma. Na obrusie została gotówka z solidnym napiwkiem.
Kaja rzuca okiem przez szybę i jakby z jakiegoś niewidzialnego powodu jej twarz okrywa cień smutku.
***
Dziś Milena podejmuje decyzję. Obchodzi ich rocznicę z Arturem tak, jak planowali. Nie będzie odbierać dziecku święta. Wie, że Hania przygotowuje na ten dzień laurkę dla rodziców. A potem, gdy już ten dzień przeminie, siądzie i porozmawia z Arturem.
I tak stoją razem Artur, Hania i Milena w ich ulubionej restauracji w Warszawie, świętując dziesięciolecie. Jaka to rocznica? Cynowa, drewniana? Może raczej szklana pomyśli Milena bo zaraz pęknie, a wszyscy udają, że wszystko jest okej. Kolacja dobiega końca, gdy nagle Artur mruga do Hani:
A teraz czas na tort! Przecież święta nie może obyć się bez tortu, prawda?
Ja chcę największy kawałek! woła rozradowana Hania.
Artur daje znak obsłudze. I wtedy Milena dostrzega, kto niesie tort. Jest osłupiała. To Kaja Koteczek, jak zwał tak zwał, ale to właśnie ona. Bez wątpienia.
Kaja stawia na stole tort i zostaje przy stole, a Artur promiennie się do niej uśmiecha. Następnie zwraca się do żony:
Z okazji rocznicy, kochanie! Ten tort dla ciebie.
Animator odciąga Hanię do zabawy. Milena nie potrafi wydusić ani słowa. Artur przychodzi jej w sukurs:
Z tego co wiem, zdążyłaś już poznać Kaję.
Kaja przytakuje z szacunkiem.
Nasza miłość nie lęka się żadnych prób. Dziękuję, że jesteś, Mileno mówi Artur i próbuje ją pocałować, ale ona się odsuwa.
Jak mam to rozumieć? zaczyna w końcu Milena.
To był tylko żart. Taki głupi, może nieśmieszny, ale żart… Artur rozkłada ręce.
Żart? powtarza Milena ze zdumieniem.
Tak. Zgłosiłem się do agencji, która organizuje nietypowe uroczystości. Dla każdego piszą scenariusz i dobierają aktorów. U nas miał być temat zdrady. Ale ty jesteś tak rozsądna, pełna opanowania, że aż czuję podziw. Naprawdę mam szczęście, że cię mam! próbuje ją objąć, ale Milena odsuwa się po raz kolejny.
Czyli nie masz kochanki?
Nie mam odpowiada Artur z uśmiechem.
A Kaja to aktorka?
Jeszcze się uczę włącza się kochanka dorabiam w kawiarni i agencji. Pokazała się pani z najlepszej strony, pani Mileno. Inne żony oblewają mnie kawą albo wyzywają. Pani porozmawiała spokojnie i jeszcze zostawiła napiwek.
Brak mi słów Milena spogląda oszołomiona to na męża, to na Kaję. Artur, serio uważasz, że taki żart jest zabawny? Odpowiedni? Na rocznicę? Głos Mileny się załamuje, niemal krzyczy Jak mogłeś mi to zrobić?
Kaja chce się wycofać, ale Milena gestem ją zatrzymuje. Artur pierwszy raz widzi żonę, która nie panuje nad emocjami. Zawsze spokojna, teraz nie wytrzymuje.
Rozumiesz w ogóle, jak przeżyłam te dni?! Jak wpadłeś na taki pomysł tuż przed naszą rocznicą?
Wiesz, Mileno zaczyna tłumaczyć Artur Jesteś zawsze taka spokojna, wyważona, brakuje ci… pazura? Chciałem coś poruszyć między nami. Przepraszam.
Milena ledwie panuje nad sobą. Kaja wykorzystuje okazję i znika.
Pazura ci brak? To masz pazur! Milena łapie za tort i rozmazuje go na twarzy męża. Smacznego i z kremem!
Artur próbuje wytrzeć twarz, ale krem rozmazuje się tylko bardziej.
Ty zwariowałaś?
Nie, kochanie odpowiada słodko Milena postanowiłam tylko ożywić nasze relacje! Wstaje i kieruje się do wyjścia.
Co z tobą?! woła za nią Artur. Przecież cię nie zdradziłem!
Milena odwraca się z wyrazem triumfu i mówi z mocą:
Lepiej by było, gdybyś zdradził!
Potem podchodzi do Hani, bierze ją za rękę i wychodzą. Na zewnątrz oddycha głęboko, czując ulgę i nagle zaczyna się śmiać.
Mamusiu, co cię tak rozbawiło?
Ach nic, Haniu. Przypomniał mi się dowcip.
Opowiesz?
Na pewno, tylko musimy poważnie porozmawiać. Wiesz, przez jakiś czas zamieszkamy osobno, tylko my dwie
Osobno od taty? Na zawsze? Hania wytrzeszcza oczy.
Tego nie wiem odpowiada szczerze Milena. Czas pokaże. Będziesz ze mną?
Hania kiwa głową, ściskając dłoń mamy. I idą razem przez warszawską wieczorną ulicę.




