Kiedyś powiedziano Martynie, że kupowanie sukni ślubnej z wyprzedzeniem może przynieść pecha. Ignorując tę radę, stanęła na swoim. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że ta suknia stanie się dla niej przekleństwem.


Martyna, świeżo po studiach i z nową, dobrze płatną pracą, marzyła o małżeństwie. Była atrakcyjną i zgrabną kobietą, która nie cierpiała z powodu braku adoratorów, ale każda rozmowa o małżeństwie kończyła się szybkim wycofaniem jej potencjalnego partnera. Zdecydowała, że to on powinien zainicjować temat małżeństwa. Wkrótce jeden z jej kawalerów zaczął nawiązywać do tematu ślubu – tylko nawiązywać, nie proponować. Pomimo tego Martyna zdecydowała, że to dobry znak i kupiła piękną suknię ślubną na wiosennej wyprzedaży. W myślach cieszyła się, że zaoszczędziła czas i pieniądze. Jednak wkrótce i ten kawaler zniknął z jej życia.

Dwa lata później, Martyna, nieco przytywszy, znalazła mężczyznę, który niedawno rozwiódł się. Po trzech miesiącach zaproponował, aby zamieszkała z nim. Po kilku dniach kupiła nową suknię ślubną. Tego samego wieczoru mężczyzna powiedział jej, że on i jego była żona zdecydowali spróbować ponownie. Zrozpaczona Martyna była bliska płaczu. Wtedy do jej drzwi zadzwoniła ciotka.
– „To co, nie chcesz wyjść za mąż?” – oburzyła się ciotka, widząc suknię ślubną na krześle.

– „Dlaczego?” – zaskoczona zapytała Martyna.

– „Ponieważ nie wolno kupować takiej sukni, dopóki nie otrzymasz propozycji małżeństwa. Natychmiast się ich pozbądź…”

Wkrótce potem w życie Martyny wkroczył nowy pracownik ich firmy, Szymon. Po czterech miesiącach przeprowadziła się do niego. Tym razem posłuchała rady ciotki i czekała z wyborem sukni do oświadczyn. Po trzech miesiącach wspólnego mieszkania Szymon oświadczył się jej i wzięli ślub.

Następne piętnaście lat szczęśliwego życia małżeńskiego minęło jak z bicza strzelił. Sprzedali dwupokojowe mieszkanie Szymona i kupili trzy pokojowe, na świat przyszli ich dwaj synowie. Wszystko układało się jak najlepiej.

W dniu piętnastej rocznicy ślubu, Martyna włożyła swoją szczęśliwą suknię ślubną, zrobiła selfie z różnym tłem i umieściła zdjęcia w mediach społecznościowych.
– „Co ty robisz!” – krzyczała ciotka przez telefon. – „Nie wolno nosić sukni ślubnej dwukrotnie! To prowadzi do rozwodu!”
Miesiąc później Szymon odszedł do innej…

Tak przedstawia się historia Martyny, pięknej kobiety, której pecha przysparzały suknie ślubne.
Przeznaczenie, przesąd czy pech – odpowiedź na to pytanie pozostaje otwarta.

Oceń artykuł
TwojaCena
Kiedyś powiedziano Martynie, że kupowanie sukni ślubnej z wyprzedzeniem może przynieść pecha. Ignorując tę radę, stanęła na swoim. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że ta suknia stanie się dla niej przekleństwem.