Zawsze starałam się być dobrą przyjaciółką, ale niedawno musiałam zakończyć relacje z osobą, którą znałam praktycznie całe życie. Nazywa się Katarzyna. Od starszych klas szkoły byłyśmy nierozłączne. Ale w ostatnich latach stała się osobą, z którą po prostu nikt nie chciał rozmawiać.
Wszystko zaczęło się w jej domu: ciągle wdawała się w kłótnie z mężem i teściową. Angażowała się w różne niejasne sytuacje – zawsze chciała zarobić łatwe pieniądze. Skąd to wiem? Musiałam codziennie słuchać jej opowieści, po 2-3 godziny dziennie.
Dzwoniła i gadała bez końca o tym, jaka jest nieszczęśliwa, jak miała pecha zarówno z mężem, jak i z teściową. Potem przechodziła do dzieci, opowiadała, jakie są nieposłuszne. Musiałam to wszystko słuchać, bo nie było mi to obojętne. Oczywiście, dawałam różne rady, dzieliłam się swoim doświadczeniem. Dzień po dniu stawało się jasne, że Katarzyna nie chce słuchać nikogo i zawsze robi to, co jej się żywnie podoba. W końcu zrozumiałam, że ta przyjacielska więź przekształciła się w toksyczność.
Po prostu nie mogłam już słuchać tej osoby: zabierała całą moją życiową energię, obciążając mój dzień swoimi drobnymi problemami, które przekształcała w katastrofę. Kiedy odkładałam słuchawkę, po prostu nie miałam ochoty nic robić. Początkowo szukałam różnych powodów, by unikać spotkań z przyjaciółką, a potem przestałam nawet odbierać jej telefony. W końcu te rozmowy całkowicie ustały. Nie możecie sobie nawet wyobrazić, jak bardzo byłam szczęśliwa. Zdecydowałam się podzielić swoim szczęściem z mężem. Myślałam, że mnie wesprze. Ale wszystko, co otrzymałam, to zarzut, że jestem nietolerancyjna, nie umiem być przyjaciółką i że tak się nie robi z przyjaciółkami. Czy on mówił na serio? Czy przestał mnie rozumieć? To dziwne…




