Razem z mężem wychowujemy dwójkę dzieci – 12-letnią Lilę i 8-letniego Ignasia. Dzieciaki rosną tak szybko, że mam wrażenie, że codziennie budzą się wyższe o kilka centymetrów. Kocham zakupy i modę, dlatego moje dzieci mają olbrzymią ilość ubrań. Nie chciałam ich wyrzucać, bo wszystkie ubrania były praktycznie nowe. Zastanawiałam się, jak zwolnić dwie szafy z dziecięcych ubrań, kiedy dowiedzieliśmy się, że siostra mojego męża, Kasia, była w czwartym miesiącu ciąży.
Kiedy termin porodu Kasi był już dość blisko, zaprosiliśmy ją do nas, a ja z szerokim uśmiechem na twarzy powiedziałam, że może wybrać coś dla maluszka z naszej szafy.
– Nie potrzebuję używanych ubrań – powiedziała surowym tonem.
Byłam zaskoczona jej reakcją, ale potem mąż wyjaśnił:
– Kto was, ciężarne, zrozumie. Też miałaś wahania nastroju podczas ciąży, raz byłaś potulna jak szczeniak, a zaraz byłaś gotowa do ataku jak boa dusiciel.
Nie sprzeczałam się z nim, może tak jest… nie wiem. Pół roku później w naszym małym miasteczku zamknięto hutę, w której pracował mąż Kasi. Nie znalazł innej pracy w swoim zawodzie wiec, aby utrzymać rodzinę, musiał pojechać do innego miasta. Kasi już na początku było ciężko, a gdy urodziła córkę, było tylko trudniej. Musiała oszczędzać, dopóki ich rodzina nie znalazła innego rozwiązania.
Pewnego dnia Kasia przyszła do mnie ze swoją małą:
– Słuchaj… czy twoja oferta jest nadal aktualna? – zapytała, wyraźnie się krępując.
Od razu zrozumiałam, o co chodzi, ale wciąż pamiętałam jej chłodną odpowiedź, więc postanowiłam się odegrać.
– Co? O jakiej ofercie mówisz?
– No – Kasia wyglądała jakby miała zapaść się pod ziemię – chodzi o ubrania.
– Ach, o to chodzi – powiedziałam z sarkastycznym wyrazem twarzy – oddałam wszystko do kościoła.
Widząc zdezorientowaną twarz Kasi, postanowiłam zakończyć żarty:
– Żartuję, oczywiście, chodźmy wybierać – powiedziałam.
Spędziliśmy cudowny wieczór, a Kasia zebrała aż 4 duże torby ubrań. Siedzieliśmy tak do późna – piliśmy herbatę, śmialiśmy się, a wieczorem mąż odwiózł ją do domu, bo z takim bagażem byłoby jej trudno dotrzeć pieszo.




