Przez kilka lat wynajmowałem z kolegą kawalerkę. On jednak po czasie wyprowadził się i na jego miejsce wprowadziła się do mnie moja kuzynka, która była na trzecim roku. Później skończyła studia, znalazła stałą pracę, ale i tak zdecydowała się zostać. Amelia, zawsze elegancka i bystra, była obdarzona bezgraniczną miłością rodziców. Słynęła ze stylowych ubrań, spędzała lato na cudownych wakacjach, a potem rodzice kupili jej własne auto. Jedno było niejasne – brak chłopaka. Dla takiej zadbanej, atrakcyjnej, dobrze pachnącej i ogólnie uroczej dziewczyny to nie pasowało.
Ale niedługo zrozumiałem, słysząc plotki o jej przeszłości. Okazało się, że Amelia miała ukochanego, Jakuba. On adorował ją, obdarowywał kwiatami i prezentami, zabierał do kawiarni. Jakub planował nawet z nią pobrać się, ale coś go zniechęciło. Wszyscy nasi znajomi plotkowali, że kuzynka jest niechlujna, ale zawsze myślałem, że to żarty.
Dopiero kiedy wszedłem któregoś dnia do jej pokoju, przekonałem się o tym na własnej skórze. W naszej kawalerce przez tydzień panował brzydki zapach. Szukałem wszędzie, ale nie potrafiłem go zlokalizować. Dopiero później zrozumiałem, że dobiega on z pokoju kuzynki. Nie było jej od tygodnia, bo wyjechała do rodziców, więc postanowiłem wejść i sprawdzić, co się dzieje. W jej pokoju panował chaos, ubrania były porozrzucane wszędzie, a pod poduszką leżały nawet zużyte skarpety. Na biurku w stosie były ułożone brudne talerze z resztkami jedzenia, nawet na podłodze leżał suchy chleb…
Amelia, jak się okazało, była prawdziwą bałaganiarą. Czyszczenie jej pokoju, składanie ubrań, mycie naczyń z resztkami jedzenia zajęło mi pół dnia.
Nic dziwnego, że narzeczony ją zostawił, w przeciwnym razie, musiałby po ślubie zajmować się wszystkimi obowiązkami domowymi sam. Wygląd Amelii był co prawda atrakcyjny, ale mężczyźni też cenią porządek i czystość. Oczywiście poznawała chłopaków, ale żaden nie chciał z nią związku na stałe.
Od razu po jej powrocie poinformowałem ją, że musi się wyprowadzić. Nie mogłem mieszkać z kimś, kto tak niszczy nasza wspólną przestrzeń. Oczywiście cała rodzina usłyszała najpierw wersję kuzynki i teraz wszyscy uważają mnie za bezczelnego, który nie dość, że grzebał w cudzych rzeczach, to jeszcze wystawił własną kuzynkę za próg.




