Z siostrą mamy różne relacje. Charakteryzuje ją trudny charakter, a do tego często wydaje się niewdzięczna. Jej praca jest pełna wyzwań i wymaga dużo wysiłku, ale dobrze jej płacą. Dzięki temu mogła pozwolić sobie na zakup mieszkania w nowym budynku w dobrej lokalizacji. Aktualnie trwa tam remont, i to właśnie z tego powodu zadzwoniła do mnie, prosząc o pomoc. Nagle musiała pojawić się w pracy, a tego dnia miały przyjechać materiały budowlane. Musiałam najpierw pojechać po klucze, które miałam odebrać od naszej matki i następnie pojechać do mieszkania siostry.
Spędziłam prawie dwie godziny na dojeździe, bo bezpośredni dojazd nie był możliwy, więc musiałam korzystać z kilku środków transportu. Z trudem dotarłam na miejsce, materiały zostały dostarczone, sprawdziłam wszystko, było tak, jak mówiła siostra. Zapłaciłam pracownikom, zamknęłam drzwi i wróciłam do domu. Klucze zamierzałam oddać matce następnego dnia, bo tego dnia nie miałam już sił. Straciłam cztery godziny na dojazdy, a jedyne czego chciałam, to wziąć prysznic. Ale, gdy tylko weszłam do mieszkania, zadzwoniła siostra i powiedziała, że płytki są pomylone. To, co przywieźli dostawcy, nie było tymi płytkami, które ona wybrała.
Sprawdziłam nazwę i kod – wszystko zgadzało się z tym, co przysłała mi siostra. Warcząc powiedziała mi, że powinnam była otworzyć pudełka, zrobić zdjęcia i wysłać jej. Odpowiedziałam jej, że powinna była powiedzieć o tym wcześniej, a nie teraz. Obraziła się na mnie za to, mówiąc, że jest mi wszystko jedno, że robi remont, stąd moja obojętność w tym temacie. Gdyby to było prawdą, w ogóle bym tam nie pojechała. Zamiast podziękowań, dostałam pretensje i zarzuty. Dlaczego zgodziłam się na to wszystko, znając charakter mojej siostry? Teraz nie rozmawia ze mną, ale to nie jest u nas pierwszy raz. Tym razem nawet nie zrobię kroku w jej stronę.




