Problemy w moim życiu pojawiły się jeszcze w dzieciństwie. Od zawsze moi rodzice kłócili się. Chociaż nie tylko się kłócili – rzucali w siebie wszystkim, co wpadło im w ręce. Gdy wspominam te sceny, czuję się źle. Moja matka była bardzo zazdrosna o mojego ojca. Nie wiem, czy miała jakiś powód, ale ona zawsze była histeryczką.
W dzieciństwie, kiedy oni się kłócili i mówili o rozwodzie, czułam się winna. Nie mogłam sobie wyobrazić życia bez mamy lub taty. Nie mogę powiedzieć, że byłam kochanym dzieckiem. Teraz, po latach, mam wrażenie, że byłam dla nich tylko nieistotnym dodatkiem do życia. Mama dbała o siebie, o swoją urodę, nie zwracała na mnie uwagi. Tata był ciągle w delegacjach. Gdy byłam nastolatką, a oni się kłócili, po prostu wkładałam słuchawki, żeby ich nie słyszeć. Czasami sama chciałam, żeby się rozwiedli. Później dorosłam i dostałam się na studia medyczne. Studia miałam blisko, więc postanowiłam nie wyprowadzać się z rodzinnego miasta. Myślałam, że wszystko będzie dobrze, ale pewnego dnia coś się wydarzyło i postanowili się rozwieść.
Ponieważ mieli wspólny dom, zdecydowali się go sprzedać i podzielić pieniądze na pół. Na pytanie, gdzie będę mieszkać, mama odpowiedziała mi, że nie zamierza się mną opiekować i chce zorganizować swoje życie; krótko mówiąc, byłam niepotrzebna i po postanowili o mnie zapomnieć. Nie wiedziałam, co robić, dokąd iść. Powiedziałam przyjaciółce. Jej matka kazała mi spakować rzeczy i przenieść się do nich. Za rok skończę studia, na razie nie pracuję, ale mam nadzieję, że szybko znajdę pracę po studiach i nie będę dłużej obciążać tych dobrych ludzi. Obwiniam swoich rodziców za to, że mnie porzucili.
Czy Wy też uważacie, że mam rację i nie powinni tak mnie potraktować? Czy tak zachowalibyście się wobec swoich dzieci?




