Wychowywałam się w małej rodzinie, byliśmy tylko ja, mama, tata i młodszy o 4 lata brat. Tata miał dobrego przyjaciela, z którym był bardzo blisko, a mama przyjaźniła się z żoną tego przyjaciela więc często się spotykaliśmy i przesiadywaliśmy do rana. Przyjaciel taty miał dwóch synów, jeden był starszy ode mnie, a drugi był moim rówieśnikiem. Rodzice zawsze żartowali, że gdy dorośniemy, wydadzą mnie za mąż za młodszego, Krystiana i zgodnie z ich planem, damy im wnuki. Oczywiście kochaliśmy się, ale to była tylko miłość przyjacielska.
Kiedy Krystian i ja dorośliśmy, okazało się, że zakochaliśmy się w sobie i zaczęliśmy się spotykać a po pewnym czasie pobraliśmy się. Rodzina Krystiana była zamożniejsza niż moja, dlatego, kiedy wyszłam za niego za mąż, także stałam się zamożniejsza. Byliśmy małżeństwem razem 9 lat i mieliśmy 2 dzieci. Gdy nasz starszy syn skończył 3 lata, rozstaliśmy się a przed rozwodem, Krystian postawił mnie przed ultimatum – będzie mi pomagał finansowo, ale tylko pod warunkiem, że nie wyjdę za mąż za innego mężczyznę, w przeciwnym razie jego wsparcie finansowe na zawsze się skończy.
Było ciężko podjąć taką decyzję, ale zdecydowałam, że lepiej jest żyć w dostatku niż bez pieniędzy. „Czy nie jest ci ciężko samej? Nie jesteś zmęczona takim stylem życia? Może załóż rodzinę i zacznij żyć szczęśliwie jak wcześniej?” – ciągle powtarzały moje sąsiadki. Odpowiadałam, że nie mogę, a w zasadzie nie chcę tracić pieniędzy, które daje mi były mąż. Wielu mnie krytykowało za to, mówiąc, że nie można tak żyć i zachowuję się materialistycznie, ale nie obchodziło mnie to. Przyzwyczaiłam się do takiego życia i nie zamierzałam z tego rezygnować. Musiałoby się zdarzyć cud, aby spotkać bogatego i kochającego mężczyznę, takiego jak mój były bym mogła związać z nim swoje życie i nie martwić się o nic…




