Po pierwszym spotkaniu z moją przyszłą teściową wydawało mi się, że miałem szczęście – że na mojej drodze stanęła właśnie ona. Myślałem wówczas: „Na pewno się z nią zaprzyjaźnię”. Jednak wszystko się zmieniło, gdy wróciliśmy z wakacji i zaczęliśmy mieszkać u niej – wtedy rozpoczął się prawdziwy horror.
Młodsza siostra mojej żony miała wtedy wyjść za mąż, a teściowa zaczęła ciągle porównywać mnie z narzeczonym swojej młodszej córki. Twierdziła, że on lepiej zarabia i ma już własny dom, mimo że jest młodszy ode mnie. Nieustannie mówiła o tym, że nie potrafię sprzątać po sobie, gotować, prać.
Rzeczywistość była jednak inna. Pracowałem w dwóch miejscach i starałem się zbierać pieniądze na zaliczkę na mieszkanie. W domu, mimo zmęczenia, starałem się pomóc żonie w sprzątaniu lub praniu, ale teściowa jakby tego nie widziała. Moja żona nie stawiała oporu i nigdy nie stanęła w mojej obronie.
Gdy nadszedł sezon na uprawy, teściowa zaczęła męczyć mnie swoimi poleceniami. To trzeba ją podwieźć gdzieś, to odebrać stamtąd, to pomóc w ogrodzie. Przy tym wszystkim zapominała, że pracuję na dwóch etatach, a zarabianie pieniędzy na zaliczkę było dla mnie priorytetem.
Kiedy delikatnie i taktownie odmawiałem jej, mówiąc, że jestem zbyt zajęty pracą, teściowa ciągle nazywała mnie leniem. To, że pracuję non-stop, jej nie satysfakcjonowało. Chciała, żebym pomagał im na działce i był zawsze dostępny, gdy tylko mnie potrzebowała. Po kolejnej rozmowie powiedziała, że możemy opuścić jej mieszkanie, jeśli nie zamierzamy jej pomagać w ogrodzie.
Po dwóch tygodniach ja i moja żona wprowadziliśmy się do naszego własnego mieszkania. Część pieniędzy, której nam brakowało, pożyczyłem od swoich rodziców. Kupiliśmy właśnie to mieszkanie, które zawsze chcieliśmy mieć. Po tej sytuacji jestem wdzięczny teściowej, że popchnęła mnie do tak ważnej decyzji i przyśpieszyła zakup mieszkania.




