Nie miałam szczęścia i straciłam pracę. Szukałam nowego zatrudnienia przez długi czas, ale nie udawało mi się. Nie chciałam jednak żyć na koszt mojego męża. Mimo że jesteśmy małżeństwem już od 5 lat i mamy trzyletnią córkę, nie chciałam tego. Córką zawsze zajmowała się teściowa. Nie mam z nią zbyt dobrych relacji, dlatego staramy się nie wchodzić sobie w drogę. Długo szukałam jakiejkolwiek opcji pracy, ale nic nie wychodziło. A potem nagle mnie olśniło – przecież mam samochód, więc mogę pracować jako taksówkarka. Powiedziałam o tym mężowi, odpowiedział, że jeśli tak bardzo tego chcę, to mogę spróbować.
Tak więc zostałam kierowcą taksówki. Mieszkamy w małym mieście. Niektórzy ludzie są zaskoczeni, widząc kobietę za kierownicą taksówki, ale w większości ludzie już się przyzwyczaili. Nigdy nie pomyślałabym, że zostanę taksówkarką.
Był okres pandemii. Po jakimś czasie teściowa przestała pracować zdalnie. Jej szefowie poprosili ją o przyjeżdżanie do biura. Na ulicach wciąż panował wirus, a teściowa bała się narażać swoje zdrowie korzystając z transportu publicznego. Więc mój mąż poprosił mnie, żebym przez tydzień woziła jego matkę do pracy, dopóki się nie przyzwyczai. Nie chciałam tego specjalnie, ale musiałam. Początkowo teściowa czuła się niezręcznie. Martwiła się, czy aby nie marnuję na nią swego czasu, czy mam jakichś klientów? Za każdym razem przynosiła mi kawę i coś słodkiego do jedzenia.
Ale potem, kiedy całkowicie wróciła do pracy w biurze, nie mieliśmy z kim zostawić dziecka w domu. Więc zdecydowałam, że na razie zostanę z dzieckiem. Wkrótce miało zwolnić się miejsce w przedszkolu. Nagle rano dzwoni telefon. To była teściowa: – Gdzie jesteś? Przez ciebie spóźnię się do pracy! – Nie pracuję już jako taksówkarka, muszę zostać z dzieckiem. – Jest rano, moja wnuczka na pewno śpi, więc możesz mnie tymczasem podwieźć! Rozłączyłam się.
Wieczorem mąż usiadł, aby ze mną porozmawiać, ponieważ jego mama zdążyła już się na mnie poskarżyć. Ale wszystko wyjaśniłam, że teraz nie mogę pracować jako taksówkarka, bo muszę opiekować się dzieckiem. Mąż przyjął moją stronę, a teściowa obraziła się na nas. Od tego czasu przestała z nami rozmawiać.



