W wieku 75 lat moja babcia ponownie wyszła za mąż. Pan młody ma 77 lat. Babcia jest bardzo aktywną i pogodną kobietą. Już nie pracuje, ale całą swoją energię poświęca domowi i rodzinie. Ma wiele zainteresowań i hobby. Jej dom jest bardzo blisko mojego i często do niej jeżdżę. Czasami zostaję na noc, i to jest dla mnie święto.
Moja babcia Helenka piecze pyszne ciasta, zawsze ma coś słodkiego do herbaty. Na cmentarzu poznała swojego drugiego męża Henryka. Regularnie odwiedzała grób swojego pierwszego męża, czyli mojego dziadka, a jej nowy znajomy odwiedzał grób swojej zmarłej żony. Przynosił kwiaty, godzinami siedział przy grobie i smutno wzdychał. Tak przyciągnął uwagę mojej babci. Siedzieli i rozmawiali przez długi czas, dzięki czemu nawiązała się między nimi przyjaźń. Przychodzili w tym samym czasie na cmentarz i spędzali wspólnie czas.
Henryk opowiedział babci, że jego żona zmarła 12 lat temu. Bardzo ją kochał i teraz jest mu smutno bez niej. Potem zaczął odprowadzać babcię do domu, a po jakimś czasie ogłosiła nam, że zamierza wyjść powtórnie za mąż. To był dla mnie prawdziwy szok. Nie każdy miał szczęście uczestniczyć w ślubie własnej babci.
Zebrało się mnóstwo ludzi. Przy weselnym stole świeżo upieczony pan młody podniósł kieliszek, wszyscy na niego patrzyli. Spojrzał na swoją oblubienicę oczami pełnymi miłości i powiedział:
– Moja ukochana Helenko, kochałem Cię przez całe życie. Pokochaliśmy się, kiedy byliśmy młodzi, ale Twoi rodzice byli przeciwni naszemu małżeństwu i zostaliśmy rozdzieleni. Teraz Cię odnalazłem. Widać jesteśmy sobie przeznaczeni – wyznał ku zaskoczeniu nas wszystkich.
Babcia spojrzała na niego i westchnęła z czułością. Pojawiły się łzy szczęścia. Dopiero na ślubie babci Helenki z Henrykiem dowiedzieliśmy się, że w młodości mieli burzliwy romans, kochali się szaleńczo, ale rodzice babci byli przeciwni ich związkowi. Mieli wtedy po 18 lat. Spotkali się po tylu latach rozłąki i na nowo się w sobie zakochali. Postanowili, że już ich nic nie rozłączy poza śmiercią.




