Mąż został chrzestnym swojego siostrzeńca – syna młodszej siostry. To stało się przyczyną, że siostra zaczęła prosić o pomoc mojego męża z byle powodu. Pierwszy raz poprosiła męża, aby odebrał i przywiózł jej paczkę, którą zamówiła w sklepie internetowym – rzekomo zapomniała zamówić dostawy. Kilka dni później poprosiła męża, aby zawiózł ich do szpitala na badania. Rzekomo bała się taksówki, bo pełno wirusów dookoła. Mąż zrobił sobie wolne w pracy i ich zawiózł. Teść szwagierki, również posiada samochód i mieszka obok nich, ale poprosiła mojego męża, a nie teścia, aby odwiózł ich do szpitala.
Wtedy zapytałam męża – czy zawsze będzie rzucać wszystko, żeby pomóc siostrze? Kosztem pracy, rodziny, innych spraw? Mąż odpowiedział, że ma bardzo ciepłe relacje z siostrą i tak, zawsze będzie gotów jej pomóc.
Ogień podsyca teściowa. Regularnie mówiła do męża, że skoro jest ojcem chrzestnym, to powinien pomagać siostrzeńcowi we wszystkim, między innymi finansowo. I mąż pomaga.
Co dalej będzie wymagać od niego rodzina mojego męża?
Zaraz się okażę, że ojciec chrzestny musi zasponsorować wakacje chrześniakowi, a że chłopak sam nie pojedzie, to mąż będzie musiał opłacić wczasy dla całej ich trójki. I to najlepiej co roku. Na 18-kę powinien podarować siostrzeńcowi dobry samochód, a na ślub mieszkanie?
Kiedy urodziło się nasze dziecko, jego siostra nie czekała na nas przed porodówką, nie dawała prezentów bratanicy, w ogóle nie interesowała się naszym dzieckiem.
Kiedy musiałam zawieźć nasze dziecko na badania, sama je tam zawiozłam. Nawet bez męża, bo o dziwo, nie mógł wziąć wolnego. I tym bardziej bez jego siostry.
Nie wiem, co mam zrobić. Mąż nie chce zaakceptować tych oczywistych dla mnie okoliczności, że jest wykorzystywany przez siostrę. A nawet matka mu rozkazuje. Ciężko i przykro jest żyć z takim człowiekiem o słabym charakterze. Chyba się z nim rozwiodę. Nie mogę pozwolić, aby nasze dziecko, było na drugim miejscu w hierarchii swojego ojca.





