Kiedy lekarze stwierdzili u zięcia problemy zdrowotne, nasza córka zaczęła zachowywać się w sposób, który nie mieści się nam w głowach

Nasza córka zarówno w szkole, jak i na studiach zawsze dobrze się uczyła. Po otrzymaniu dyplomu wyszła za mąż za swojego wybranka, który na pierwszy rzut oka wydawał się chudy i słaby. Chłopak pochodził z rodziny robotniczej. Jego rodzice przypadli nam do gustu: byli serdeczni, przyjaźni i otwarci. Jego matka była krawcową, a ojciec pracował na budowie. Kontrastowali mocno z naszym otoczeniem, gdzie dominowali aroganccy moraliści. Jedyna rzecz, która mnie niepokoiła, to konfrontacja gości na ślubie córki. Bałam się jakichś nieprzewidzianych historii. Ale pretensjonalność gości ze strony panny młodej szybko zniknęła po kilku kieliszkach alkoholu, hojnie serwowanych przez gości pana młodego.

Wiedzieliśmy z mężem, że mój zięć uzbierał pewną sumę na zakup mieszkania. Dlatego zaproponowaliśmy nowożeńcom zamieszkanie u nas, aby szybciej uzbierali potrzebną kwotę. Było oczywiste, że mój zięć jest niezwykle zdeterminowanym mężczyzną. Pracował na dwóch etatach. I po kilku latach kupił mieszkanie. My z mężem pomogliśmy odnowić zakup. W ciągu kolejnego roku córka i zięć wyjechali na wakacje na Bali, kupili córce różne ubrania, modne gadżety, telefon… Wszystko to za zarobki zięcia.

Moja córka nie chciała pracować. Niezauważalnie stała się darmozjadem. Cały czas tylko błądziła tu i tam z takimi jak ona egoistycznymi leniami. Salony kosmetyczne, kluby, restauracje. Dwa razy w roku wyjeżdżała za granicę. Bez męża, bo on pracował. Tylko zięć zarabia. On pracuje jak wół, a ona tylko się bawi. Moje wyrzuty sumienia córka ignorowała. Martwię się o zięcia. Rok temu, na moich urodzinach, zasłabł. Lekarze znaleźli u niego jakieś problemy z sercem. Zalecili mu, aby nie przemęczał się. Gdy zięć leżał w szpitalu, córka była zawsze przy nim. Tylko pytanie: czy z miłości, czy boi się stracić źródło dochodu – nie mogłam tego zrozumieć. Ale cóż… Po wyjściu ze szpitala, zięć ponownie zabrał się do pracy, a córka poleciała do klubów.

Boję się i martwię o zdrowie zięcia. Szkoda mi go.

Oceń artykuł
TwojaCena
Kiedy lekarze stwierdzili u zięcia problemy zdrowotne, nasza córka zaczęła zachowywać się w sposób, który nie mieści się nam w głowach