— Nie mogę zrozumieć, po co im hipoteka. Przecież ona ma własne mieszkanie, dwupokojowe, i to nawet w nowym budynku — oburzona Irena opowiadała swojej przyjaciółce.
Jej syn ożenił się miesiąc temu. Igor i Natalia bardzo się kochają. Oboje są piękni, wysportowani, wysocy i dobrze się rozumieją. Irena była pewna, że po ślubie Igor i Natalia będą mieszkać w jej mieszkaniu, ale okazało się inaczej. Jeszcze przed ślubem zdecydowali, że wezmą kredyt hipoteczny i kupią własny dom, a dokładniej, to Igor miał spłacać kredyt, bo przecież to on jest mężczyzną w rodzinie.
Mieszkanie Natalii kupił jej ojciec. Rozwiedli się z jej matką już dwadzieścia siedem lat temu, kiedy Natalia miała zaledwie dwa lata. Początkowo regularnie płacił alimenty, ale później zniknął. Pojawił się z powrotem dopiero dwa lata temu i podarował córce mieszkanie, jako przeprosiny za swoją nieobecność przez te lata. Igor również dorastał bez ojca. Jego rodzice rozwiedli się, kiedy był jeszcze mały. Różnica polegała na tym, że jego ojciec regularnie płacił skromne alimenty. Igor nawet nie pomyślał, że jego ojciec mógłby mu zrobić tak hojny prezent, jak ten, który otrzymała Natalia od swojego taty.
Nawet kiedy Natalia i Igor spotykali się, nie mieszkali razem. Chcieli rozpocząć wspólne życie dopiero po ślubie. Dziewczyna absolutnie nie chciała, aby po ślubie mieszkali w jej mieszkaniu, a Igor zgadzał się z tym. W końcu to on jest mężczyzną, powinien sam zarobić na mieszkanie. Natalia zdecydowała, że wynajmie swoje mieszkanie, a pieniądze wyda na siebie. Dla Ireny nawet samo słowo „hipoteka” jest przerażające i ciągle myśli, jak jej syn będzie spłacał zobowiązania. A co, jeśli coś się stanie, na przykład straci pracę albo zachoruje i nie będzie mógł pracować? To przecież ciężar na wiele lat.



