Od kilku tygodni zmagam się z prawdą, którą niedawno odkryłam – mój były mąż związał się z kobietą, która ma dziecko. Na pierwszy rzut oka, nie ma w tym nic dziwnego, ale byłam z nim ponad cztery lata i zawsze był zdecydowanie przeciwny dzieciom. Nasi rodzice nalegali, abyśmy dali im wnuki. Nie mogę powiedzieć, że chciałam mieć dzieci z moim byłym mężem, ale miałam pewne oczekiwania – chciałam, żebyśmy mieli coś więcej niż tylko wspólne życie… Ciężko było mi sobie wyobrazić, że jestem matką kilkorga dzieci, ale jednego bym nie odrzuciła.
Mój mąż twierdził, że wierzy w miłość bez rodzicielstwa i prosił mnie, abym nie dręczyła go tym tematem. W końcu poddałam się i złożyłam wniosek o rozwód. Mój były mąż próbował mnie zniechęcić, ale jego propozycja była śmieszna: obiecał kupić mi psa albo kota, które pokochałabym zamiast dziecka. Oczywiście, odmówiłam. Po roku od rozwodu spotkałam naszych wspólnych znajomych i zdecydowałam się zapytać, jak u niego. Odpowiedź mnie zaskoczyła: spotkał kobietę, która była od niego starsza o 5 lat i miała syna z poprzedniego małżeństwa.
Zakładałam, że dziecko jest już dorosłe lub mieszka z jedną ze swoich babć, spotykając się z matką tylko okazjonalnie. Dowiedziałam się jednak, że mój były mąż mieszka z dzieckiem w jednym mieszkaniu. Jak mógł zdecydować się wychowywać cudze dziecko zamiast swojego własnego? Teraz nie mam już żadnych uczuć do byłego, ale przeraża mnie myśl, że zmusił mnie do akceptacji faktu, że nie chce dzieci, przy jednoczesnym przyjęciu syna innej kobiety. Po prostu to mnie bardzo boli. Czy ktoś miał podobne doświadczenie?




