Karol był wychowywany przez swojego dziadka. O matce nic nie wiedział, natomiast jego ojciec był kiepskim muzykiem, który wyjechał za granicę i porzucił syna. Chłopak go nie pamiętał, był bardzo mały, kiedy tato go zostawił. Czasem zazdrościł rówieśnikom, bo mieli obydwoje rodziców, którzy kupowali im ładne ubrania i różne smakołyki. Dziadek Karola, pracował na dwa etaty, ale i tak nie mógł zapewnić wnukowi dobrobytu. Malec nosił zużyte ubrania i miał bardzo mało zabawek. Marzył o dużym wozie strażackim lub elektrycznej kolejce.
Wierzył w Świętego Mikołaja i postanowił napisać do niego list. Jednak w tym upragnionym dniu, 6 grudnia, znalazł pod poduszką tylko starą skarpetę dziadka, z jednym czekoladowym cukierkiem w środku. Karol zalał się łzami z rozpaczy. Dziadek zaczął go pocieszać:
– Nie denerwuj się, dlaczego płaczesz? Czy nie zdajesz sobie sprawy, jakie masz szczęście? To jest niezwykła skarpeta, jest magiczna. Każdego ranka, pojawia się w niej cukierek i tak będzie zawsze! Czy możesz sobie to wyobrazić? Mikołaj dał Ci wspaniały prezent, akurat miał pod ręką moją skarpetkę, więc ją zabrał i podarował Tobie.
Mały chłopiec otarł łzy i spojrzał na skarpetkę. Od tego czasu, każdego ranka, naprawdę znajdował tam cukierka. Dzieci w przedszkolu były wręcz zazdrosne, gdy opowiadał im o swoim cudownym, magicznym nabytku. Tak mijały kolejne lata. Oczywiście, w końcu się zorientował, ale nie był zły na dziadka za kłamstwo. Wręcz przeciwnie, był wzruszony i postanowił się staruszkowi odwdzięczyć.
Kiedy Karol dorósł, skończył studia i znalazł dobrą pracę. Nie zapomniał o dziadku, zamieszkał z nim i jego rodziną. W Ostanie święta, młody mężczyzna, postanowił podarować dziadkowi skarpetkę z zielonym jabłkiem w środku. Dziadek podskoczył z radości. Jak można było przewidzieć, każdego dnia, w jego skarpecie, pojawiało się świeże jabłko, które starszy człowiek uwielbiał.



