Jestem dwudziestoletnim chłopakiem, a mama żyje na mój koszt. Jestem młody, chcę cieszyć się życiem, a mama myśli, że mam obowiązek jej pomagać.

Miałem bardzo trudne dzieciństwo z moim starszym bratem Michałem. Nasz ojciec zostawił naszą matkę, kiedy tylko się urodziliśmy. Mama bardzo źle zniosła rozstanie. Często zostawiała nas samych w domu, a sama chodziła do baru. Michał i ja pracowaliśmy tak, jak mogliśmy. Czasami prosiliśmy sąsiadów o jedzenie. Nigdy nam nie odmawiali. Wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że nasza matka pije i nie zadawali zbędnych pytań. Gdy jeszcze chodziłem do szkoły, Michał dostał się do wojska, a później za odłożone pieniądze zdecydował się zamieszkać w mieście. Rok później poinformował mnie i matkę, że się żeni. Bardzo się ucieszyliśmy.

Wtedy nasza matka postanowiła, że pora skończyć z takim stylem życia. Przestała pić i znalazła pracę, a ja nadal pomagałem jej i wspierałem, jak tylko mogłem. Wtedy mój brat zaproponował nam przeprowadzkę do miasta. Odmówiłem. Podobało mi się życie tutaj. Nie chciałem też zostawić swojej dziewczyny, ale moja matka zgodziła się i sprzedała mieszkanie, spakowała walizki i wyjechała, a ja zamieszkałem z ciocią. Często dzwoniłem do nich. Po dwóch latach zostałem pełnoletni i postanowiliśmy razem z moją dziewczyną wynająć własne małe mieszkanie. Moje życie zaczęło się układać, ale pewnej nocy ktoś zapukał do drzwi. Na progu stała moja matka i płakała.

Jak udało mi się później dowiedzieć, mocno pokłóciła się z żoną brata. Moja matka pomagała im w domu, zajmowała się wnukami i gotowała dla nich. Potem zaczęła zauważać, że żona brata dziwnie się zachowuje. Pewien mężczyzna odprowadzał ją do domu i pewnego razu moja matka przyłapała ich razem. Nie chciała ukrywać zdrady synowej, ale ku jej zdziwieniu, kiedy opowiedziała o wszystkim Michałowi, nie uwierzył jej. Wręcz przeciwnie, powiedział, że matka po prostu chce ich rozdzielić, dlatego ją wygonił, a mama została z niczym, bo wszystkie pieniądze ze sprzedaży oddała im na nowy samochód i spłaty kredytów.

Od dwóch miesięcy mama mieszka u nas w wynajętym mieszkaniu, a ja mam już tego dość. Nie dokłada się do rachunków, nie kupuje własnego jedzenia – korzysta z tego, co nasze i wciąż tylko płacze. Moja dziewczyna nie może tego znieść, rozumiem ją. Jesteśmy młodzi, chcemy cieszyć się sobą i swoim życiem, a mama myśli, że mam obowiązek jej pomóc.

Oceń artykuł
TwojaCena
Jestem dwudziestoletnim chłopakiem, a mama żyje na mój koszt. Jestem młody, chcę cieszyć się życiem, a mama myśli, że mam obowiązek jej pomagać.