Jej szef

Sasza właśnie wchodzi do kawiarni, w której pracuje Piotr Mikhailowicz, redaktor naczelny lokalnego wydawnictwa. Na stoliku leży rozrzucona sterta papierów, notatek i kilku gazet, a obok stoi torba pełna ulotek. Kamil podchodzi, podaje Saszy portfel i uśmiecha się, mówiąc: Trzymaj, potrzebujesz dłuższego czasu, żeby zdążyć na kolejny tramwaj.

Sasza podnosi głowę, spogląda na Piotra, który właśnie przegląda raporty o nowej kampanii społecznej. Dziś jest naprawdę gorący dzień, komentuje Piotr, a w tym momencie drzwi otwierają się gwałtownie wchodzi Aleksandra, pełna energii, z kieszeniami wypełnionymi papierami. Czasem wydaje mi się, że wszystko się mieści w jednej kartce, mówi, przyglądając się rozrzuconym notatkom.

W tle słychać dźwięk tramwaju, który zatrzymuje się przy przystanku przed kawiarnią. Olgą, koleżanką Piotra, przyciąga uwagę swoją niecodzienną sukienką w kwiaty. Zobaczcie, co przyniosła mi dzisiaj pogoda, mówi, wskazując na błyskawiczny błysk w oknie, gdzie widać refleksy miasta.

Sasza opowiada o ostatnich problemach z elektrycznością w biurze, o nowym kurtce Jana, który wymagał przemywania podłogi pod lodówką, a Piotr słucha, przytulając się do jej ramienia. Wszyscy śmieją się, gdy Piotr wspomina, że kiedyś w dzieciństwie mieszkał w domu pełnym kotów, które Olgę zawsze nie mogła znieść zakazał jej więc wstępu do swojego królestwa futra.

Nie krytykujmy Inokentija, on po prostu…, zaczyna Piotr, …zrobił to, co musiał, z desperacji. Jego głos przybiera nostalgiczną nutę, a wszyscy przytakują, wpatrując się w szklane szyby, które odbijają neonowe światła miasta.

Sasza kontynuuje, opisując, jak w ostatnim tygodniu rozmawiała z właścicielem pobliskiego sklepu z herbatą i ciasteczkami, a ich rozmowa przeszła w żartobliwą dyskusję o tym, kto lepiej radzi sobie z poranną kawą i bułeczką. Piotr, słuchając, coraz bardziej rozluźnia się, a jego twarz rozświetla się ciepłym uśmiechem.

W pewnym momencie dzwoni telefon Piotra to jego żona, pytająca, co robi w kawiarni i dlaczego kupuje drogie kawy i drobne wypieki. Piotr wyłącza telefon, chowa go w kieszeń i mówi: Idźmy dalej, nie rozmawiajmy już o tym.

Po chwili Piotr podnosi Saszy rękę i mówi: Dziękuję wam wszystkim, że jesteście tutaj. Wszyscy podnoszą kieliszki z kawą, wznoszą toast i życzą sobie pięknego dnia. Piotr odchodzi, ale zostaje w sercach wszystkich jako człowiek, który potrafi połączyć ludzi wokół małych, codziennych radości.

Kiedy Olgę, zmęczoną po całym dniu, wraca do domu, czuje zapach świeżo przygotowanej herbaty i słyszy ciche mruczenie kotów w kącie. Myśli o Piotrze i o tym, jak bardzo go lubi choć czasem wydaje się surowy, w rzeczywistości to on najbardziej potrzebuje czułości.

Sasza wychodzi z kawiarni późnym wieczorem, z torbą pełną notatek i kilku papierów, które właśnie ma przekształcić w artykuły o tajemnicach starożytnych kultur. Jest wyczerpana, ale w jej oczach błyszczy światło nowej energii.

Nikolaj, kolega z wydawnictwa, pojawia się przy drzwiach i podaje jej bukiet wielokolorowych kwiatów, które nazywa mieszanką smaków. Sasza uśmiecha się, przyjmuje bukiet i mówi: Dziękuję, to piękne.

Nikolaj, żartując, pyta: Czy mogę cię odprowadzić do tramwaju?. Sasza przytakuje, a on otwiera drzwi i razem wchodzą do nocnego tramwaju, rozmawiając o świetlnych witrynach sklepów i o tym, że każdy dzień może przynieść coś wyjątkowego. Na koniec Nikolaj dodaje: Mężczyznę tworzy kobieta, ale bez niej nie byłby on w stanie wstać z łóżka. Sasza wzrusza ramionami i mówi: Może tak, a może po prostu każdy z nas potrzebuje kogoś, kto go zrozumie.

Tramwaj odjeżdża, a miasto za oknem rozświetla się tysiącami świateł, a w sercach wszystkich uczestników tej chwili pozostaje ciepło, radość i nadzieja, że jutro przyniesie kolejne historie i kolejne spotkania przy kawie i bułce.

Oceń artykuł
TwojaCena
Jej szef