Moja prababcia jeszcze za swojego życia opowiedziała mi pewną historię. Dawno temu, w jej rodzinnej wiosce działy się tajemnicze rzeczy, choć ona sama wtedy była maleńkim dzieckiem. W bogatych rodzinach chłopcy rodzili się martwi. Ci, którzy przeżywali, byli często chorzy. Sąsiedzi mówili, że to boska kara.
Prababcia opowiadała o biednej kobiecie i jej dziecku, którzy zostali pobici i wygnani:
Pewnego dnia do wioski przybyła stara Cyganka z 5-letnim chłopcem. Wędrowała po ulicach i przepowiadała przyszłość. Podeszła do domu bogatego kupca prosząc o jedzenie.
Ale kupiec ją i dziecko wygonił. Kobieta prosiła o kawałek chleba dla chłopca, lecz on nie zwracał uwagi na jej prośbę. Nakazał ich pobić i nie dać im jedzenia. Ona płakała i na kolanach błagała, by nie robili krzywdy jej dziecku. Kiedy puścili ich wolno, kobieta spojrzała na jego okazały dom i przeklęła jego rodzinę, aby wszyscy chłopcy rodzili się martwi lub chorzy. Od tamtej pory tak właśnie się działo. Ludzie skrzyknęli się, że trzeba znaleźć tę Cygankę, aby zdjęła klątwę. Ale nikt nie wiedział, gdzie ona jest.
Stary kupiec jeździł przez wiele lat po kraju aż spotkał pewną dużą rodzinę Cyganów. Zaprosił ich do swojego domu i gościnnie ich przyjął. Opowiedział o klątwie i żałował tego, co zrobił temu chłopcu i jego matce. Wtedy jedna z Cyganek powiedziała:
– Przygarnij sierotę i kochaj go jak własnego syna. Klątwa zniknie.
Postanowił posłuchać jej rady. Przyjął sierotę, troszczył się o niego i kochał jak własne dziecko. Po pewnym czasie jego żona zaszła w ciążę. Obawiali się, co będzie dalej, ale wierzyli, że tym razem będzie dobrze. Po dziewięciu miesiącach urodził się im syn – zdrowy i żywy.




