Ja i mój mąż potrzebowaliśmy pomocy z kredytem hipotecznym. Moja matka odmówiła, twierdząc, że nie ma odpowiednich funduszy, choć sama kupiła sobie nowy samochód

Jesteśmy z mężem małżeństwem od 6 lat. W tym czasie doczekaliśmy się dwójki dzieci – jedno ma 6 lat, drugie 3 lata. Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu, które kupiliśmy na kredyt hipoteczny. Przedtem mieszkaliśmy u teściowej. Kiedy się pobraliśmy, zdecydowaliśmy, że zamieszkamy u teściowej i będziemy oszczędzać na własne mieszkanie. Wówczas pracowaliśmy oboje. Ale potem dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Musiałam iść na urlop macierzyński. Teściowa była szczęśliwa z tego powodu, ale moja matka przyjęła te wiadomości z rezerwą.

– W tym tempie nie uda Wam się zaoszczędzić na własne miejsce. Na Twoim miejscu przerwałabym ciążę, żeby najpierw kupić mieszkanie. Popatrz tylko, co odłożycie? Wszystkie pieniądze pójdą na dziecko, a Ty nie będziesz mogła pracować – powiedziała mi.

Byłam obrażona na jej słowa. Nie myślałam, że moja matka zasugeruje mi pozbycie się dziecka. Nie powiedziałam mężowi o tej rozmowie, ale zaczęłam go pytać, jak będziemy żyć. Bo dziecko to nie jest żart, wymaga dużo czasu i pieniędzy.

Mąż obiecał, że znajdzie drugą pracę. Żyliśmy w ten sposób przez dwa lata, ja zajmowałam się dzieckiem, a mąż harował w dwóch pracach. Kiedy planowałam wrócić z urlopu macierzyńskiego, znów zaszłam w ciążę. Po narodzinach drugiego dziecka teściowa już nie była tak szczęśliwa. Było jej niekomfortowo mieszkać z nami, bo dzieci były kapryśne, płakały, a to ją drażniło. Myśleliśmy o przeprowadzce do mojej matki, ale odmówiła.

– Chyba upadliście na głowę! U mnie nie ma miejsca, lepiej weźcie kredyt hipoteczny. Gdybyście nie rozmnażali się bez zastanowienia, moglibyście już kupić własne mieszkanie. Po co Wam teraz dzieci? Są tylko ciężarem. Na dziecko zawsze przyjdzie czas, ale ułożenie własnego życia to już nie – powiedziała.

Tak zrobiliśmy, wzięliśmy kretyd, bo nie było wyjścia. Kiedy teściowa dowiedziała się o naszej decyzji, dorzuciła coś od siebie. Zaczęliśmy żyć samodzielnie. Było ciężko, ponieważ spłacanie kredytu hipotecznego i wychowywanie dwójki dzieci było trudne. A na domiar złego, rodzice przestali nam pomagać. Nawet odmówili opieki nad dziećmi, kiedy mogłam wrócić do pracy. Niedawno matka kupiła sobie samochód. Zapłaciła za niego około pięćdziesiąt tysięcy.

Szczerze mówiąc, jestem na nią obrażona. Wie, w jakiej sytuacji jestem teraz, potrzebujemy z mężem więcej pieniędzy. Kiedy przyjechała do nas z wizytą, powiedziałam jej wszystko. A ona tylko wzruszyła ramionami i była na mnie obrażona.

– Sama decyduję, na co chcę wydawać swoje pieniądze – i wyszła.

Teraz nie rozmawiamy z mamą. Czekam na przeprosiny, nie zamierzam jako pierwsza z nią rozmawiać.

Oceń artykuł
TwojaCena
Ja i mój mąż potrzebowaliśmy pomocy z kredytem hipotecznym. Moja matka odmówiła, twierdząc, że nie ma odpowiednich funduszy, choć sama kupiła sobie nowy samochód