Gotowy do wybaczenia i przyjęcia z powrotem – nie doczeka się

Gotowa wybaczyć i wziąć z powrotem? To się nie stanie.
Myślisz, że będę za tobą biegać? Mam ich na dziurę w kieszeni więcej niż ty.
No to kup sobie swój kępka i daj spokój.
Kto cię w ogóle potrzebuje?

Mówi się: Co ma trzeźwy na myśli, to ma pijany w działaniu. A Bronisława, wychowana w jednym z najbiedniejszych rejonów Warszawy i jednocześnie mieszkająca w domu, w którym zawszemu szumiał kufel, zmieniłaby to przysłowie na zupełnie inny wymiar. Brzmiało by mniej więcej tak: Co ma trzeźwy na myśli, to ma pijany w rękach. Po kilku kieliszkach ludzie nie tylko mówią to, co myślą, ale i zachowują się jakby mieli zupełnie inny zestaw reguł.

Bo alkohol usuwa wszystkie wewnętrzne krawędzie, więc po dwóch kieliszkach człowiek nie gubi się, a wręcz staje się sobą. Weźmy przykład ojca Bronisławy. Nigdy nie ukrywał nic przed rodziną, nie krzyczał, nie obrażał. Pił tak samo spokojnie cicho, powoli. Nawet w stanie pijanego potrafił zostawiać po sobie porządek.

Kiedy tata znów wyjechał na weekend do swojego domu w Mazurach, Bronisława i mama dowiadywały się o tym po tym, że zniknął w towarzystwie kartonu z wódką i spędzał tydzień w trybie obudził się zakręcił się zasnął. Po tym wracał do mieszkania, jakby nic się nie stało, a rodzina kontynuowała swój spokojny rytuał.

Sąsiadka natomiast miała męża, który prawie zawsze trzymał się przy niej jak przyklejony. Czasami wpadła do Bronisławy z dwójką dzieci, narzekając, jak to jej mąż jest cichy i spokojny w porównaniu z jej szaleństwem. Bronisława wiedziała, że przed ojcem jej matka miała innego kochanka, którego porzuciła właśnie przez jego pijane zachowanie.

Mama wmawiała Bronisławie, że jeśli facet przybija na alkohol, to nie jest od razu zły po prostu wszyscy dziś tyle alkoholu piją, grają lub w inny sposób się uzależniają, by odstresować. Ale jeśli pod wpływem mocniejszych robi coś nieodpowiedniego, trzeba go od razu wyrzucić, nie dając mu drugiej szansy. Bronisława nie dawała szans. W otoczeniu wyrosła reputacja kobiety, która nie znosi żadnego bąblu.

Z tego powodu, gdy Bronisława od czasu do czasu chciała wypić dwa kieliszki w dobrym towarzystwie, plotkarze ją omijali i nie brali pod uwagę. Nie pij przy niej i tyle. Prawdopodobnie dlatego trzeci chłopak Bronisławy (z pierwszymi rozstała się właśnie przez ich pijane wygłupy) twierdził, że w ogóle nie pije.

Z jednej strony to było wspaniałe Bronisława obserwowała różne poziomy pijaństwa od dzieciństwa i potrafiła wyciągać wnioski na przyszłość. Z drugiej strony, gdyby jej nowy facet miał inne hobby, można było to wykluczyć jeszcze przed wprowadzeniem się. Wspólne zamieszkanie to świetna okazja, by zobaczyć partnera w naturalnym środowisku i, jeśli coś nie gra, od razu się rozstać nikt nie zmusza do skoku pod ołtarz po pierwszym spotkaniu.

Jednak Bronisława w końcu dała się wciągnąć w romans z Michałem. Lepiej by było, gdybyś pił, pomyślała, oglądając go po imprezie z okazji zdanej sesji. Była w ostatnim semestrze studiów, a Krzysztof, absolwent z roku poprzedniego, miał sporo znajomych w jej grupie, więc wpadł do ich towarzystwa.

Gdzie studenci, tam napoje, przekąski i szybka dawka kreatywnych pomysłów, jak gra w prawda czy wyzwanie. Jeden z kolegów zmusił Bronisławę do zaśpiewania w karaoke, argumentując, że zawsze odmawiała i nigdy nie wzięła mikrofonu w ręce. Kochani, troszczyłam się o was, ale nie mogę ziewać na Halloween, myślała w duchu, ale i tak wzięła mikrofon i zaśpiewała jedną zwrotkę, zanim kolega jej go odebrał. To wasza wina, że nas poprosiliście.

W trakcie zabawy krążyła wątek podajcie notatki, a Bronisława, niechętnie, wzięła się za rozważanie swoich podręczników w pokoju. Ktoś kwiczał, ktoś tańczył w miejscu, a potem wszystko wymykało się spod kontroli nawet nie pamiętała, kiedy to się stało.

Największy chaos wywołał Krzysztof, który do tej pory nie wypił ani kropli. W zadaniu od Mariny, przyjaciółki zakochanej w Krzysztofie, miał pocałować Martę. Krzysztof, wciąż trzeźwy jak szkło, podszedł do rumieniącej się Marty, uśmiechnął się i pocałował ją tak długo, aż ona zaczęła odpowiadać. Bronisława patrzyła na tę scenę jakby na telewizor, a w jej wnętrzu nagle wyskoczyła sprężyna.

W jednej chwili na całe dwoje wylanała się butelka słodkiej, lekko gazowanej wody, a Bronisława, wypowiadając ostatnie przekleństwo, wybiegła z pokoju na ulicę. Łapała zimny, gorzki wiatr i czuła, że zaraz rozpłacze się jak rozbity smutny dziecko.

Bronisławo! Czekaj! krzyczał Krzysztof, kiedy tuż obok zatrzymało się taksówka. Wsiadając na tylną kanapę, podała adres rodziców i odetchnęła z ulgą, że w pośpiechu zahaczyła o swoją torbę, telefon i kartę. Mama, widząc, że coś jest nie tak, nie zadawała pytań, a zamiast tego nalała jej herbaty i usiadła obok, szepcząc: Wszystko się ułoży. Zmieszanie przejdzie w mąkę, a z mąki wypieczemy coś pysznego. Powiedziała to tak często, że Bronisława zaczęła liczyć, ile mąki już w jej życiu powstało.

Mamo, wracam do domu. Jutro odbiorę rzeczy z jego mieszkania i przeprowadzę się. Czy mogę?

Po co pytasz o pozwolenie? Twoje mieszkanie, nikt cię nie wypychał, jak pamiętasz, sama wyprowadzałaś się. Zawsze możesz wrócić pokój jest wolny, rzeczy i meble czekają. Nie muszę pilnować porządku w jednym miejscu.

Gdyby mama wypchnęła Bronisławę pod nogę i powiedziała: Idź na dorosłość, żyj sama i nie wracaj, wtedy musiałaby wrócić do Michała i spróbować zapomnieć o wszystkim. Ale teraz, z pewnym wsparciem rodziców, czuła się jak królowa i nie zamierzała godzić się na jego zachowanie.

Gdzie więc błądziłaś całą noc? zapytał Michał, gdy otworzyła drzwi kluczem.

To już nie twój pieszy interes odparła.

Potem przeszła do sypialni, wsadzała rzeczy do dużej szachownicowej torby, jedną po drugiej, planując przy tym zamówić taksówkę i pozbyć się tego związku jak koszmaru.

Hej, myślisz, że będę po tobie biec? Mam ich na dziurę w kieszeni więcej niż ciebie, rzuciła z ironicznym uśmiechem.

Kup sobie swój kępka i zostaw mnie w spokoju!

Kto cię w ogóle potrzebuje?

Okazało się jednak, że potrzebowała. Szósta relacja przyszła po pół roku, a tym razem wybrała facetka, który był naprawdę adekwatny. Tym razem szczęście przytrafiło się dopiero po raz czwarty

Krzysztof, od czasu do czasu spotykając Bronisławę na ulicy, wciąż stara się przekonać ją, że to ona wszystko wymyśliła i że ona cierpi, ale on, dobry duszek, zawsze chętnie ją wybaczy i przyjmie z powrotem.

Kto tak naprawdę cierpi? Krzysiek? Nie powinien był całymi ustami całować inne dziewczyny nie ma tu żadnego usprawiedliwienia, Bronisława zrobiła, co trzeba, i odszedła od takiego faceta.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gotowy do wybaczenia i przyjęcia z powrotem – nie doczeka się