Gdy zrozumiałam, że nikogo nie obchodzi moje życie, postanowiłam ułożyć je od nowa, na własną rękę i wyjechałam do miasta.

Urodziłam się i wychowałam na wsi będąc bardzo szczęśliwym dzieckiem. Niestety, straciłyśmy z siostrą rodziców, kiedy byłyśmy jeszcze bardzo młode, a naszą opiekunką stała się babcia. Jestem o trzy lata starsza od siostry i wyglądem przypominałam bardziej mamę, a Tosia ojca. Z powodu tego zewnętrznego podobieństwa babcia uwielbiała Tosię a ja zawsze byłam dla niej po prostu dzieckiem. Kiedy babcia coś piekła, zawsze najpierw częstowała Tosię, a mnie czasem zapominała. Zawsze też mówiła, że Tosia jest bardziej utalentowana, inteligentna i zaradna.

Rzeczywiście miała lepsze oceny, ale w dużej mierze była to zasługa babci, która spędzała z nią dużo czasu. Babcia mówiła, że Tosia ma wielką przyszłość przed sobą, liczyła na to, że pójdzie na studia i zostanie lekarzem. W moim przypadku takie nadzieje nie były ze mną wiązane i często czułam się niedoceniana. Ale co mogłam zrobić? Babcia zbierała pieniądze na edukację Tosi, a o mojej przyszłości nie mówiono. Po szkole wyjechałam do miasta, aby sama ułożyć sobie życie. Na początku pracowałam na różnych stanowiskach.

Właśnie wtedy poznałam Andrzeja. Był magazynierem w magazynie, gdzie pracowałam jako administrator. Wkrótce pobraliśmy się i później znaleźliśmy dobrą pracę a nawet zdobyłam wykształcenie ekonomistki. Żyje nam dobrze, w tym roku kupiliśmy mieszkanie na kredyt. Warto dodać, że Tosia nigdy tego nie zrobiła, dalej żyła na wsi i pomagała babci. Niedawno zadzwoniła do mnie i przekazała smutną wiadomość – babcia zmarła. Zaczęłam się pakować, aby wyjechać na wieś na pogrzeb, ale poczułam pewne zawahanie i niechęć. Może jestem niepoprawna, ale nie chciałam żegnać się z osobą, dla której zawsze byłam na drugim miejscu.


Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy zrozumiałam, że nikogo nie obchodzi moje życie, postanowiłam ułożyć je od nowa, na własną rękę i wyjechałam do miasta.