Wzięłam ślub ze swoim mężem prawie dwa lata temu. Po weselu postanowiliśmy zacząć podróżować razem, zwiedzić ciekawe kraje, chcieliśmy zobaczyć coś niezwykłego. Wynajęliśmy więc mieszkanie i wyruszyliśmy w drogę. Po kilku miesiącach podróżowania wróciliśmy do domu i rozpoczęło się nasze życie codzienne. Nie było nudne, po prostu stało się spokojniejsze. Wciąż wyjeżdżaliśmy gdzieś nieopodal – na weekendy. Myślałam, że miałam niezwykłe szczęście, jeśli chodzi o męża, mieliśmy podobne poglądy na życie, podobało nam się to samo. Wspaniale jest znaleźć kogoś, kto jest nam tak bliski duchowo. Tylko jeden aspekt mnie niepokoił, bo kiedy zaczynałam rozmowę o własnym mieszkaniu i kredycie hipotecznym, mój mąż zaczynał żartować i zmieniał temat. Zaczęłam robić coraz częstsze aluzje, co zaczęło go irytować i zaczynał się złościć. Wtedy zapytałam go prosto:
-A co, jeśli urodzi nam się dziecko. Czy mamy mieszkać w wynajętym mieszkaniu do końca naszych dni?
-No dobrze, jak urodzi się, wtedy pomyślimy, co zrobić. – odpowiedział spokojnym głosem.
-Nie, nie mogę urodzić dziecka bez żadnego zabezpieczania. – wyjaśniłam
Wtedy mąż zaczął podnosić głos:
-Nie wymyślaj, przecież masz zabezpieczenie. Twoja mama ma trzy pokojowe mieszkanie, a mieszka sama. Niech teściowa sprzeda mieszkanie, weźmie dla siebie jakąś kawalerkę, a na resztę pieniędzy da nam to wybierzemy jakieś mieszkanie.
Byłam wściekła na niego, jak mógł w ogóle coś takiego wymyśleć. Nawet nie zapytał mnie co o tym myślę tylko uknuł plan w swojej głowię i liczył, że na niego przystanę. Ten pomysł to czyste szaleństwo, mieszkanie jest mojej mamy i ja nie mam zamiaru chociażby sugerować sprzedaży. Próbowałam to wyjaśnić mężowi, ale nie chciał słuchać i dalej naciskał. Po tej rozmowie poważnie zaczęłam zastanawiać się, czy wybrałam właściwego mężczyznę… Jak mogłam nie zauważyć, że mój mąż to egoista, który nie jest gotowy na rodzinę i dziecko? Co teraz zrobić? A może uda mi się przekonać go do kredytu hipotecznego i przekazać mu, że jego propozycja nie jest postawą godną mężczyzny?




