Tak wyszło, że wychowywałam swoją córkę Anię sama. Dobrze, że mieliśmy nasze małe mieszkanie w mieście, więc jakoś dawaliśmy radę. A potem przyszła straszna wiadomość – moi rodzice zmarli, musiałam sprzedać ich dom, bo nie było sensu wracać na wieś. Za pieniądze, które otrzymałam za dom rodziców, postanowiłam kupić drugie mieszkanie, bo dodatkowe mieszkanie w mieście nigdy nie jest zbędne. do momentu, kiedy moja córka ukończyła uniwersytet, mieszkanie było wynajmowane, a potem przekazałam córce klucze do mieszkania. Było ono zarejestrowane na mnie, ale te dokumenty dla nas nie miały znaczenia.
Potem Ania spotkała pewnego chłopaka i postanowili się pobrać. Wtedy zaproponowałam Ani pewny trick. Zasugerowałam, żeby córka po ślubie, gdy już zamieszka razem z mężem, żeby nie mówiła mu, że to jej mieszkanie, tylko że ja je im wynajmuję. Podam niską cenę wynajmu, niemożliwe będzie znalezienie niższej ceny za takie mieszkanie.
– Mamuś, po co mam go oszukiwać? Dlaczego nie możemy po prostu spokojnie mieszkać w mieszkaniu, zwłaszcza że powiedziałaś, że jest moje.
– Tak, jest twoje, a pieniądze też będę przekazywała tobie.
– To po co całe to oszustwo?
– Aby czuł się jak u siebie. Bo jak wprowadzi się do gotowego domu żony, zawsze będzie czuł się obco, a jak zapłaci, będzie czuł się bardziej swojo. A potem te pieniądze trafią do ciebie. W końcu zajdziesz w ciążę, a później pójdziesz na urlop macierzyński. Wtedy na pewno przydadzą ci się dodatkowe pieniądze, a ty będziesz miała już odłożone.
Córka zgodziła się, choć na początku miała wyrzuty sumienia. Potem zrozumiała, że postąpiłam bardzo mądrze. Ponieważ zdarzała się sytuacja, kiedy pilnie potrzebowali pieniędzy, a na koncie była spora sumka zaoszczędzona.




