Wiesz co, ostatnio miałam naprawdę dziwną sytuację. Weszłam do windy w naszej kamienicy w Warszawie i nagle zauważyłam, że w środku już stoi kobieta. Trzymała w ręku klucze i to dokładnie moich kluczy do mieszkania!
Najpierw pomyślałam, że pomyliłam piętra czy coś Ale nie mój breloczek nadal był ten sam, małe niebieskie serduszko, które dostałam od mojej siostry Marii kilka lat temu. Kobieta wyglądała na czterdziestkę, miała krótkie, ciemne włosy, dość elegancką torebkę przewieszoną przez ramię. Stała spokojnie, jakby jej obecność była najzwyklejszą rzeczą na świecie.
Winda ruszyła w górę, a moje serce zaczęło walić jak szalone.
Przepraszam mówię do niej skąd ma pani te klucze?
Kobieta spojrzała na mnie, potem na klucze, potem znów na mnie.
A kim pani jest?
To pytanie nagle mnie oszołomiło. Jakby ktoś wymierzył mi policzek.
Mieszkam w mieszkaniu numer 12 odpowiadam.
Ona przez moment zamarła. Potem cicho mówi:
To dziwne.
Dlaczego? pytam.
Bo ja też tłumaczy.
Winda zatrzymała się na szóstym piętrze, ale nikt nie wysiadł. Cisza aż dzwoniła w uszach.
Ja mieszkam tam już cztery lata mówię.
Kobieta ściska klucze jeszcze mocniej.
A ja mam umowę od zeszłego miesiąca.
Wpatruję się w nią.
Jaką umowę?
Ona wyciąga z torebki teczkę i pokazuje mi kopię umowy najmu. Adres mój. Mieszkanie 12.
Zapadła dziwna, przydługa cisza.
Kto pani je wynajął? pytam.
Właściciel.
Kto?
Krzysztof.
Żołądek mi się ścisnął. Krzysztof to mój kuzyn. Powiedział mi kiedyś, że mogę mieszkać w mieszkaniu tymczasowo, aż wróci z zagranicy.
Tak, Krzysztof jest właścicielem mówię cicho.
Kobieta kiwa głową.
Tak. Powiedział mi, że mieszkanie jest wolne.
Winda zatrzymała się na naszym piętrze. Drzwi się otworzyły, obie stałyśmy nadal, nieruchomo.
Wreszcie mówi:
Może zaszła jakaś pomyłka.
Może odpowiadam.
Wychodzimy na korytarz. Drzwi od dwunastki są tuż przed nami. Kobieta podnosi swoje klucze, ja swoje też. Wyglądają identycznie.
Zapadła bardzo dziwna, ciężka cisza.
Czasem najgorsze uczucie nie pojawia się wtedy, gdy ktoś cię okłamuje. Najgorsze jest wtedy, gdy nagle uświadamiasz sobie, że może nigdy nie znałeś prawdy.
Patrzę na nią.
Otwieramy? pytam.
Ona wzdycha.
Otwórzmy.
Szczerze Ci powiem… Jeśli odkryjesz, że Twój dom został komuś oddany przez bliską osobę, próbowałbyś się dowiedzieć wszystkiego spokojnie, czy raczej od razu byś wybuchł?



