Kiedy Magdalena przyszła odebrać syna z przedszkola, mały Kuba rzucił jej się na szyję i z przejęciem wyszeptał wprost do ucha:
Mamo, mamo, możemy wziąć do siebie babcię Maćka?
Co? Jaką babcię? O czym ty mówisz? Magdalena nie zrozumiała syna. Ubieraj się szybko, tata czeka na nas w samochodzie.
No tamtą babcię! Kuba zaczął wskazywać na starszą kobietę, która spokojnie wyprowadzała chłopca z przedszkola. Babcię Maćka! Mówię przecież!
Przestań mówić głupoty. To nie nasza babcia.
I co z tego? jęknął syn. Poproś ją, niech będzie moją babcią, proszę.
Przecież masz własne babcie. Nawet dwie. Po co ci jeszcze jedna? Już, wkładaj spodnie.
No mamo Kuba zrobił smętną minę i zaczął naciągać ciepłe spodnie. Moje babcie są jakieś nieprawdziwe. A Maćka jest prawdziwa. Taka jak trzeba.
Co znaczy, że nasze babcie są nieprawdziwe? Magdalena niepewnie uśmiechnęła się do syna. Przecież to dzięki nim ja i tata jesteśmy na świecie, nie Maćka babci.
Co z tego? Kuba patrzył na nią z tęsknotą. Przecież urodzić, to nie wszystko. Babcią trzeba umieć być.
No to powiedz, co robi taka prawdziwa babcia?
Jak babcia Maćka.
A czym ona się różni od twoich babć? Nie rozumiem cię, Kubuś.
Bo babcia Maćka pozwala do siebie krzyczeć babciu!. A moja jedna każe mi mówić do niej Halinko, a druga się złości, jak na podwórku krzyczę na nią babcia.
Złości się?
Tak. Mówi: Jaką tam ja babcią jestem? Jeszcze młoda jestem. Nie ośmieszaj mnie przed sąsiadami!
To moja mama tak mówi?
Tak. I jeszcze kiedyś powiedziała, że zrzucasz mnie na nią. A babcia Maćka mówi, że Maciek to dla niej największy skarb. Ja też bym tak chciał być.
Nie wierzę, żeby moja mama tak mówiła Magdalena patrzyła na Kubę ze smutkiem i już spokojniej poprosiła: Ubieraj się szybciej, syneczku. Tata się niecierpliwi. A Halinka też cię strofuje, kiedy mówisz babciu?
Nie, tylko się nie odzywa wtedy. A jak powiem Halinko, to się uśmiecha i chwali mnie. A powiedz, mamo, dlaczego moje babcie nie umieją gotować tak dobrze jak Maćka?
Co? Magdalena spojrzała na niego zdziwiona. Chcesz powiedzieć, że chodzisz głodny, jak u nich jesteś?
Tak, odpowiedział zdecydowanie.
Przestań opowiadać głupoty. Gotują ci lepiej, niż mnie w dzieciństwie. Najlepsze kąski tylko dla ciebie.
No może i tak ale to tylko kiełbasa, pierogi, sałatki… To ma być najlepsze jedzenie?
A co byś chciał?
Racuszki.
Racuszki? powtórzyła zaskoczona mama.
Tak. Albo placki. Babcia Maćka dzisiaj powiedziała mu, że w domu będzie gorące racuszki ze śmietanką i dżemikiem. I wspominała, jak razem robili latem konfitury. Maciek tylko się ucieszył i przytulił ją. A my nigdy z babciami nie robiliśmy konfitur.
O Boże, Kubusiu szepnęła Magdalena z żalem, patrząc na syna. A może dziś wieczorem zrobimy herbatę z konfiturą? Zaraz podjedziemy do sklepu i kupimy.
To nie to samo Ze sklepu nie jest dobre.
Skąd wiesz?
Babcie już kupowały i dawały…
A racuszków prosiłeś, żeby ci usmażyły?
Tak Kuba smutno zapiął kurtkę. Mówią, że dużo roboty, wolą iść ze mną do kawiarni na naleśniki. Tylko że tam zimne i dżem obrzydliwie słodki. A babcia Maćka mówi, że gorące racuszki z patelni to najlepsza rzecz na świecie.
Tak, to prawda zamyśliła się Magdalena, ujęła syna za rękę i ruszyli do auta. Najlepsza rzecz Pamiętam, moja babcia też mi takiego robiła
Gdy szli na parking, gdzie czekał na nich tata Kuby, Magdalena wykręciła szybko do przyjaciółki.
Swieta, jesteś w domu? zapytała z lekkim zawstydzeniem.
Jestem odpowiedziała przyjaciółka.
Mogę cię o coś poprosić? Tylko się nie śmiej
Co się dzieje?
Chwaliłaś się kiedyś, że pieczesz najlepsze racuszki pod słońcem. Twój syn je uwielbia.
No, i co?
Daj mi przepis na ciasto Gdy Swieta zaczęła się śmiać, Magdalena zawołała: Prosiłam, nie śmiej się! Naprawdę mi zależy.
Wiesz co, przyjedź do mnie. Pokażę ci na miejscu, nauczysz się.
Kiedy mam przyjechać?
Choćby zaraz.
Ale odbieram właśnie Kubę z przedszkola. Mąż czeka w samochodzie.
To przyjeżdżajcie wszyscy. Twój Kubuś pozna się z moim synem. Czekam! i rozłączyła się.
Następnego dnia Magdalena specjalnie wzięła wolne w pracy. Pojechała do mamy i zaczęła uczyć ją smażyć racuszki. Mama fukała, marudziła coś o niezależnych emerytkach, ale Magdalena surowo wyjaśniła:
Mamo, jak ci przeszkadzamy w życiu, to Kubusia więcej nie przywiozę. Wiesz, czym się różni prawdziwa babcia od nieprawdziwej? I dlaczego nigdy nie robisz z nim dżemów na lato? Przecież masz wnuka!
Mama chciała powiedzieć coś uszczypliwego, ale widząc zdecydowany wzrok córki, zamilkła tak na wszelki wypadek.
Gdy Weronika przyszła odebrać syna z przedszkola, ten rzucił jej się na szyję i z przejęciem wyszeptał do ucha:




