Gdy sąsiad zaatakował mnie, mój mąż nie stanął w mojej obronie. Jego reakcja mnie zaskoczyła.

Mam problem, o którym chciałabym opowiedzieć. Być może otrzymam radę, jak postąpić, a może mnie nie zrozumiecie i potępicie.
Sprawa dotyczy mojego ukochanego męża. Poznałam go na portalu randkowym trzy lata temu. Wtedy on miał 38 lat, ja 41. Przystojny, inteligentny mężczyzna z własnym mieszkaniem i samochodem. Był już wcześniej żonaty, ale nie miał dzieci. Zastanawiałam się, dlaczego jest samotny. Z czasem zrozumiałam. Ja sama byłam dwukrotnie rozwiedziona: pierwszy raz wyszłam za mąż zbyt pochopnie, drugi raz – za niewłaściwą osobę.

Mam dorosłego syna. Postanowiłam założyć konto na portalu randkowym, po tym jak syn wyjechał do ojca na studia do innego miasta. To ja zaprosiłam przyszłego męża do swojego domu, abyśmy mogli się lepiej poznać. Przed tym długo pisaliśmy do siebie i rozmawialiśmy telefonicznie. Z inicjatywy z mojej strony, zamieszkaliśmy razem u mnie, a jego mieszkanie wynajęliśmy. Ale z czasem zaczęłam zauważać w nim pewien lęk, a wręcz tchórzostwo. Nie potrafi postawić się swojej byłej teściowej i jej złośliwości, ani odpowiedzieć sąsiadowi na jego agresję. Nie potrafi także stanąć w mojej obronie.

Co do pracy, to w ogóle milczę: jest popychadłem dla kolegów i przełożonych. Wstydzi się też moich przyjaciół, sam zaś nie ma swoich. Boi się lekarzy, szpitali, wszelkiego rodzaju instytucji. Nie chodzi na żadne uroczystości.

Zastanawiam się, skąd w nim te cechy? Może to wynika z dzieciństwa? Stracił rodziców bardzo wcześnie, wychowała go babcia. Teraz zastanawiam się, jak mogę mu pomóc? Jak zmienić go, dodać mu pewności siebie i determinacji? Kocham go i nie chcę się z nim rozwodzić, ale nie mogę tak dalej żyć.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy sąsiad zaatakował mnie, mój mąż nie stanął w mojej obronie. Jego reakcja mnie zaskoczyła.