Rodzice wybrali, gdzie mam mieszkać, a ja nie chcę wracać do miasta, w którym mam mieszkanie.
Rodzicom nigdy nie podobały się duże metropolie, a ja w dzieciństwie nie znosiłam mojego rodzinnego miasta. Wszędzie te same twarze, nic ciekawego się nie dzieje, brak perspektyw dla młodych. Jako nastolatka postanowiłam za wszelką cenę opuścić to miejsce. Moją jedyną szansą był wyjazd na studia. W końcu udało mi się uwolnić z bagien mojego rodzinnego miasta. Boże, pamiętam tę radość, kiedy zrozumiałam, że będę mieszkać w wielkim mieście. Wtedy już wiedziałam, że nigdy nie wrócę na stare śmieci. Odwiedzałam rodzinne miasto praktycznie tylko na święta i spędzałam tam parę dni wakacji.
Potem znalazłam pracę i wolałam spędzać czas ze znajomymi w mieście. Kiedy skończyłam studia i oznajmiłam rodzicom, że nie wrócę do rodzinnego miasta, rodzice odstawili dramatyczną scenę teatralną, ale ja byłam nieugięta w swoim postanowieniu. Prawie pół roku nie rozmawiali ze mną.
W międzyczasie skupiłam się na karierze, zdobywając wymarzoną pracę. Przez kilka lat ciężko pracowałam i udało mi się oszczędzić na własne mieszkanie. Relacje z rodzicami zaczęły się powoli poprawiać. Mimo, że nadal nie zgadzali się z moją decyzją o życiu z dala od domu, przestali naciskać.
Gdy udało mi się zebrać pieniądze na mieszkanie, znalazłam świetne miejsce. Właściciele powiedzieli, że pilnie muszą sprzedać mieszkanie, bo wyjeżdżają, a ja akurat wtedy zostałam wysłana w delegację. Kilka godzin przed wyjazdem nie mogłam nic zrobić. Postanowiłam zwrócić się do rodziców o pomoc. Poprosiłam, aby w moim imieniu sfinalizowali transakcję. Przekazałam im pieniądze, udzieliłam pełnomocnictwa i poleciałam w delegację. Dwa dni później rodzice zadzwonili i powiedzieli, że kupili mieszkanie.
Po powrocie do domu odkryłam, że kupili mieszkanie w swoim mieście i zarejestrowali je na mamę. Powiedzieli, że kupili cudowne mieszkanie i że mogę nawet teraz wyjść za mąż.
Moje emocje są niewyobrażalne. To przykre, że nie uszanowali mojego zdania. Sił na konfrontację z rodzicami mi brakuje. Jestem zrozpaczona, nie wiem, co teraz powinnam zrobić.

