Spotykałam się z Grzegorzem prawie dwa lata. Byłam przekonana, że mnie kocha. Był starszy o sześć lat. Nasz związek zaczął się, gdy ja byłam jeszcze uczennicą ostatniej klasy liceum. W wieku dziewiętnastu lat odkryłam, że jestem w ciąży. Z radością w głosie poinformowałam o tym Grzegorza. Na tę wiadomość, jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił i chłopak radził mi pozbyć się dziecka.
Nigdy nie myślałam, że usłyszę od niego takie straszne słowa. Było to bardzo bolesne i nieoczekiwane. Dał mi pieniądze na zabieg i zniknął. Nie zamierzałam pozbywać się niewinnej istoty. To wbrew moim przekonaniom. Jednak byłam w bardzo trudnej sytuacji. Moi rodzice również mnie nie wspierali i wskazali mi drzwi. Byłam wtedy w piątym miesiącu ciąży. Ze względu na stres i zmartwienia trafiłam do szpitala na obserwację, by utrzymać ciążę.
Okazało się, że pozostanę na oddziale aż do porodu. Byłam nawet zadowolona z tego, jak się sprawy potoczyły, bo tam mnie karmiono, a na dodatek miałam dach nad głową. Jednak po porodzie znalazłam się z noworodkiem na ulicy.
Słusznie mówią, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Tylko jeden przyjaciel odpowiedział na moje prośby o pomoc. Ja i Szymon znaliśmy się od dzieciństwa, wcześniej mieszkaliśmy w tym samym bloku, ale potem moi rodzice przeprowadzili się do innej dzielnicy miasta. Szymon zaproponował mi, żebym zamieszkała u niego. Jego matka okazała się bardzo dobra dla mnie i pomagała mi z maluchem.
Po pewnym czasie Szymon wyznał, że od dawna mnie kocha. Teraz czekamy na pojawienie się naszego wspólnego dziecka.



