Gdy nasz syn przyszedł na świat, mój mąż zmienił się nie do poznania. Oczywiście na gorsze

Gdy z mężem mieszkaliśmy razem, mieliśmy idealny związek. Planowaliśmy dziecko, ale najwyraźniej mój mąż nie był na nie gotowy.

Myślałam, że z czasem będzie lepiej, ale niestety. Mój mąż codziennie powtarzał mi, że jestem darmozjadem i obibokiem. Mówił, że zapewnia mi wszystko, a ja nic nie robię.

Wcześniej słyszałam podobne historie od znajomych, ale nigdy nie przypuszczałam, że Paweł będzie się tak zachowywał. Był taki opiekuńczy i wyrozumiały, a do tego chciał mieć syna. Nie mogłam uwierzyć, że on zamienił się w złośliwego tyrana, który mówi mi o każdym groszu i żąda, żebym mimo urlopu macierzyńskiego, szukała pracy.

Po dziewięciu miesiącach, zdałam sobie sprawę, że nie mogę dłużej znosić ciągłych upokorzeń. Miałam dość marudzenia i wysłuchiwania gróźb i oskarżeń. Zrozumiałam, że łatwiej mi będzie żyć po rozwodzie, niż z takim mężem. Mam mieszkanie, mam samochód, Paweł będzie płacił alimenty. Dlaczego trzymam się tego człowieka?

Kiedy powiedziałam mężowi, że chcę złożyć pozew o rozwód, był oszołomiony. Chyba myślał, że będę tam siedzieć i płakać. O zachowaniu męża opowiedziałam też jego matce i innym krewnym.

Moja teściowa rozmawiała z nim. Swojej matce powiedział, że postąpił bardzo źle. Podbiegł do mnie i zaczął błagać o przebaczenie. Mąż powiedział, że zrozumiał swój błąd i że nigdy więcej tego nie zrobi.

Chciałam mu wierzyć, bo rozumiałam, że lepiej, aby dziecko wychowywało się w pełnej rodzinie. Teraz trzyma buzię na kłódkę i nawet niańczy swojego syna. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie mu wybaczyć, ale nie zamierzam jeszcze składać pozwu o rozwód.

Mam nadzieję, że mój syn dorośnie i nasze relacje się ułożą. Wszystkie rodziny przechodzą przez takie próby, a my nie jesteśmy wyjątkiem.

Oceń artykuł
TwojaCena
Gdy nasz syn przyszedł na świat, mój mąż zmienił się nie do poznania. Oczywiście na gorsze